| TOP Dział 09/2010 |
Czas Bogów/Psi/Hipnoza 2
| W hipnozie - jak w kinie
? |
Czy zdarzyło wam się kiedyś
"wyśnić" niezwykle sugestywny, spójny i do tego
ciekawy sen, a po przebudzeniu stwierdzić, że była to
wizualizacja lecącego akurat w radiu opowiadania ? Mnie tak.
Kiedyś nad ranem śniłem, że jestem tajnym
agentem i na pokładzie jakiegoś statku (czy okrętu)
szpieguję, likwiduję jakichś ludzi itd. Kiedy obudziłem się,
okazało się, że w pokoju głośno chodzi radio. Zdążyłem
tylko usłyszeć "Wysłuchali państwo xx części książki
"doktor No" z serii o agencie Bondzie" i już
wiedziałem, co śniłem.
Czy zdarzyło wam się, że wasz umysł
"wmontował" w sen jakieś zewnętrzne dźwięki, czy
inne bodźce ? Mnie tak. Kiedyś śniło mi się, że majstruję
przy jakimś skomplikowanym urządzeniu. Musiałem połączyć ze
sobą całe mnóstwo kabelków. Kiedy wreszcie połączyłem
ostatnie dwa - urządzenie zaczęło "pikać" i
obudziłem się. To "pikał" mój budzik. Takich
przykładów można by podać wiele. Na pewno każdy kiedyś sam
spotkał się z takim zjawiskiem.
Dlaczego tak się dzieje ? Naukowcy zajmujący
się snem odkryli, że sen ludzki składa się z dwóch,
naprzemiennie występujących stanów: snu głębokiego i snu
płytkiego. Każdy z nich trwa od kilku do kilkudziesięciu minut
i powtarza się od kilku do kilkudziesięciu razy w ciągu nocy.
Nas interesował będzie jedynie sen płytki (tzw faza REM). To
właśnie w tej fazie pojawiają się marzenia senne. I
nieprawdą jest, że są ludzie, którym nic się nie śni.
Śnimy wszyscy, lecz wielu z nas notorycznie budzi się podczas
snu głębokiego i nie pamięta swoich snów. Gdybyśmy mieli
możliwość wyboru chwili przebudzenia, wielu z nas
pamiętałoby nawet po kilka snów z każdej nocy.
W procesie snu są jednak jeszcze co najmniej dwa
momenty o szczególnych właściwościach. To moment zasypiania i
chwile tuż przed przebudzeniem (zakładając, że występuje
akurat faza REM). W obu przypadkach nasz mózg osiąga wtedy stan
zbliżony do hipnozy. Z jednej strony zostaje wyłączona
zewnętrzna percepcja, z drugiej - jeszcze/ już mózg nie
"przełączył się na jałowy bieg" i może
rejestrować niektóre bodźce zewnętrzne i "z braku
lepszego zajęcia" przekładać je na język obrazów.
Moment zasypiania do tego stopnia jest procesem ciekawym, iż
jako jeden z prostszych sposobów nauki osiągania relaksacji,
stanów medytacyjnych i OBE zaleca się obserwację wszystkich
towarzyszących mu odczuć. Jeśli nauczymy się na zawołanie
osiągać te odczucia - nauczymy się kontroli nad swoim
umysłem. Jeśli takie możliwości pojawiają się w stanie tak
krótkotrwałym, chwiejnym i trudnym do kontrolowania, to jakie
możliwości może dawać ten stan w pełnej kontroli, czyli
hipnoza ? Prześledźmy kilka przykładów:
- sugestie
negatywne - osobie zahipnotyzowanej sugerujemy, że w jej
otoczeniu nie ma przedmiotów, czy osób, które
faktycznie tam się znajdują
- sugestie
pozytywne - odwrotność poprzednich - sugerujemy
obserwację zjawisk faktycznie nie mających miejscach.
- Wreszcie
regresja hipnotyczna - ponowne przeżywanie jakiegoś
zdarzenia, czy momentu życia
Skomasowanie tych zjawisk daje hipnozie palmę
pierwszeństwa w dziedzinie niezwykle realnej wizualizacji i to
nie tylko na płaszczyźnie obrazu, ale także wszystkich innych
bodźców fizycznych dostępnych dla naszych zmysłów oraz
wszystkich możliwych emocji. Oto bowiem historię opowiedzianą
zwykłymi słowami osoba zahipnotyzowana przeżyje w całej
pełni doznań, a po wyjściu z stanu hipnozy pamiętać będzie
równie realnie, jak zdarzenia prawdziwe.
W dawnych czasach, kiedy nie miałem jeszcze
pojęcia ani o specyfice snu, ani tym bardziej o hipnozie -
marzyło mi się urządzenie zdolne do zapisywania i odtwarzania
snów oparte na wielościeżkowym magnetofonie i zespole
czujników przymocowanych do głowy śpiącego. Zdziwiłbym się
wtedy pewnie, jak blisko byłem właściwego rozwiązania.
Zdziwili by się też pewnie twórcy wielu tak popularnych dziś
urządzeń typu "mind-machine". Właściwe bowiem
rozwiązanie pojawiło się dopiero po skonstruowaniu tychże
urządzeń. Przypomnijmy, że "mind-machine" (takie,
jak na przykład "SITA learning") mają na celu
wprowadzenie naszego umysłu w stan głębokiej relaksacji,
pewnego rodzaju transu, podczas którego umysł staje się z
jednej strony bardziej bezkrytyczny, z drugiej zaś znacznie
bardziej chłonny. Wspomniana wyżej SITA wykorzystuje ten stan
do przyspieszonej nauki języków obcych. Zasada działania
takiego urządzenia oparta jest na zjawisku zwanym
"biofeedback", czyli biologiczne sprzężenie zwrotne.
W okularach SITY umieszczono dwie czerwone diody, przy nosie
natomiast znajduje się czujnik (prawdopodobnie mikrofon)
reagujący na oddech. Pulsowanie diod zsynchronizowane jest z
szybkością oddechu rejestrowanego przez czujnik. Im wolniejszy
staje się oddech, tym wolniej pulsują diody, co z kolei
"uspokaja" umysł i powoduje spowolnienie (między
innymi) oddechu. Dodatkowym bodźcem działającym na mózg jest
generowany przez urządzenie dźwięk o określonej
częstotliwości (częstotliwość Theta - kilka herców). W
momencie, kiedy delikwent korzystający z urządzenia uzna, że
stan jego relaksacji jest wystarczający do rozpoczęcia nauki,
włącza magnetofon z taśmą zawierającą nagrane lekcje.
Odsłuchiwany materiał trafia nie tyle do pamięci świadomej,
ile do podświadomej - człowiek uczony tą metodą nie szuka w
pamięci słówek, wypływają one w tych momentach, kiedy są
potrzebne i to nie jako pojedyncze słowa, które następnie
trzeba poddać odmianom i połączyć z innymi, lecz jako całe
gotowe zwroty. W takiej bowiem postaci zostały do pamięci
zapisane.
Co urządzenie
to i opisane jego możliwości mają wspólnego ze snami, albo
hipnozą ? Wyobraźmy sobie, że na taśmie zapisane mamy nie
lekcje języka obcego, lecz specjalnie opracowany program
zawierający kolejno (przy założeniu, że jedna strona kasety
ma długość 30 min):
- sugestie
wprowadzające w stan hipnozy (powiedzmy 4 minuty)
- fragment
naszej ulubionej książki przepisany tak, żeby
interesujący nas bohater występował w drugiej osobie
("ty idziesz", "ty robisz" itd.) i
odpowiednio przeczytany (około 25 minut)
- sugestie
wyjścia z hipnozy z jednoczesnym zaznaczeniem, żeby
pamięć całej sesji pozostała (około 1 minuty)
No cóż. Rynek produkcji takich kaset w krótkim
czasie opanuje cały świat i właściwie może wyeliminować
kino. Żaden bowiem efekt specjalny, czy rozwiązanie techniczne
nie jest w stanie zastąpić realnego przeżywania akcji. Czego
sobie i wszystkim czytającym ten tekst życzę.
Pozostaje mi jeszcze mieć nadzieję, że kiedy
ten system się upowszechni, przynajmniej niektórzy pamiętać
będą o jego pomysłodawcy.
Alex44
|