| TOP Dział 09/2010 |
Czas Bogów/Zaświaty/Za zasłoną śmierci 3
Część
trzecia - poświęcona doznaniom poza ciałem
Poza
ciałem
W poprzedniej części odbyliśmy ekspresową
wędrówkę przez krainy zmarłych niektórych ludów tego
świata. Jednakże wielu współczesnym (i nie tylko) badaczom
zjawiska śmierci taki przegląd nie wystarczył. Nadal bowiem
nie możemy jednoznaczne orzec nie tylko co dzieje się z nami po
fizycznej śmierci, ale także - czy coś z nas po niej
pozostaje. Czy śmierć to naprawdę "nie odkryta kraina,
z której granic nie powrócił żaden wędrowiec"
(Szekspir) ? A co, jeśli z krainy tej powraca więcej
wędrowców, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić ?
Zanim jednak przejdziemy do próby naukowego
udowodnienia życia po śmierci raz jeszcze pozwólmy sobie na
krótką wędrówkę - tym razem poprzez przebogate zbiory
dokumentów będące zapisami przeżyć bądź to bezpośrednio
związanych ze śmiercią i umieraniem, bądź mającymi z nimi
raczej luźny związek:
OBE:
Out of the Body Experience -
doznania poza ciałem. Zbiór zjawisk polegających na
samoistnym, wyuczonym lub wymuszonym opuszczeniu ciała
fizycznego przez niematerialny czynnik będący nośnikiem naszej
świadomości (duszę, ciało astralne lub eteryczne ?).
Najbardziej chyba znanym polskiemu czytelnikowi człowiekiem
zajmującym się tym zjawiskiem jest Robert Monroe - autor takich
książek, jak "Podróże poza ciałem", "Dalekie
podróże" i "Najdalsza podróż" (wszystkie trzy
wydane w Polsce przez wydawnictwo Limbus) oraz założyciel The
Monroe Institute zajmującego się badaniem OBE i zjawisk mu
towarzyszących.
Monroe na podstawie własnych doświadczeń
wyróżnił trzy podstawowe poziomy, po których może poruszać
się ciało astralne osoby znajdującej się w OBE i nazwał je miejscami
akcji.
Miejsce akcji 1 to znajomy świat
fizyczny nie będący jednakże idealnym miejscem do tego
typu podróży - znajome miejsca widzimy pod nieznanymi
kątami, a automatyczny "instynkt orientacji"
(wystarczy, że o kimś pomyślisz, a już go widzisz,
wystarczy pomyśleć o jakimś miejscu, a już tam jesteś)
powoduje, że nawet drobne "zakłócenia" w
wyobrażeniu celu mogą przenieść podróżnika w zupełnie
inne miejsca. Można by uznać ten rodzaj doświadczeń za
halucynacje, bądź wymysł, gdyby nie fakt, że
"astralni podróżnicy" bywają często obserwowani
przez innych - jak to miało na przykład miejsce podczas
eksperymentów Monroe'a, kiedy to kilku osobom wprowadzonym w
stan OBE polecił udać się ponad dach budynku instytutu i
tam przybrać widzialną postać. W określonym czasie Monroe
i kilka towarzyszących mu osób zaobserwowało we wskazanym
miejscu różowawą poświatę - bądź też udzielają
informacji, których nie mogliby zdobyć nie opuszczając
ciała fizycznego. Ponadto mnogość relacji dotyczących
tego zjawiska skłoniła wielu badaczy do baczniejszego
przyjrzenia się kwestii podróży poza ciałem, co
zaowocowało w ostatnich latach sporą ilością literatury.
Miejsce akcji 2 przypomina według
Monroe'a konwencjonalny "czyściec" dla ludzi,
którzy dopiero co zmarli. Przenika on świat fizyczny, ale
jest od niego odmienny - "składa się z najgłębszych
pragnień i najsilniejszych lęków". Jest to bezczasowy
świat (Bar-do) opisany w Tybetańskiej Księdze Umarłych ,
obszar wypełniony projekcjami myśli znajdujących się tam
osób, odwiedzany w snach i narkotycznych majakach. Jego
mieszkańcy często nie zdają sobie sprawy ze swojej
śmierci. Znajdują się tam jednak także istoty gotowe
nieść pomoc tym, którzy pragną "iść dalej".
Miejsce akcji 3 to świat zaludniony
przez niematerialne istoty (byty) znajdujące się na
różnych etapach rozwoju, których głównym celem jest
dotarcie do miejsca, które nazywają Domem. Miejsca, w
którym będą się mogły połączyć z Absolutem i zaznać
wiecznego spokoju. Podczas kilkudziesięciu lat swoich
niezwykłych wędrówek Monroe zdołał zbudować sobie
wizję ogólnej, hierarchicznej budowy tego świata
podzielonego na poziomy odpowiednie dla poziomu rozwoju
zamieszkujących je bytów. Świata istot podobnych do nas
niemalże w każdym aspekcie, choć różniących się od nas
tym bardziej, im bliżej Domu się znajdują. Istot, z
których wiele było i wiele jeszcze będzie ludźmi takimi,
jak my - z krwi i kości. Na najniższym poziomie miejsca
akcji 3 znajdziemy domy, ogrody, jedzenie i wiele innych
aspektów właściwych rzeczywistości materialnej, jednakże
wytworzonych jedynie przez umysły osób przychodzących tu
bezpośrednio z miejsca akcji 2. Cała ta otoczka ma na celu
jedynie zbudowanie atmosfery sprzyjającej powolnej adaptacji
do nowych warunków i z czasem - stając się zbędna -
znika.
Szczególnie uderzające są jego opisy
najwyższych poziomów spośród tych, które udało mu się
"odwiedzić" (7 z 9, lecz liczby te są najzupełniej
umowne). Poziom siódmy opisuje jako emanację niemożliwej do
wytrzymania, świdrującej, porażającej i prześwietlającej
wszystko... dobroci.
Innym "podróżnikiem astralnym" jest
Robert Bruce - autor "Traktatu
o projekcji astralnej" - kompendium wiedzy o sposobach
uzyskiwania OBE i LD. Co prawda skupia się tylko na dwóch
pierwszych spośród wymienionych wyżej miejsc akcji, lecz jego
obserwacje są doskonałym uzupełnieniem opisów Monroe'a -
szczególnie te, które dotyczą efektu Alicji w krainie
czarów i niebywałych możliwości wykorzystania
kreatywności swojego umysłu. Zauważa bowiem, iż dokonując
projekcji astralnej ("wychodząc z ciała") zaczynamy -
zrazu podświadomie - kreować nową rzeczywistość. A to drzwi
znajdują się nie na tej ścianie, co trzeba, a to wiszący
obraz zaczyna tętnić życiem. Wystarczy tylko przejść przez
te nieistniejące drzwi lub wskoczyć do wnętrza obrazu i
znajdujemy się "po drugiej stronie lustra", gdzie
każdy wymyślony przez nas przedmiot czy osoba natychmiast
otrzymują "fizyczną" postać. Oczywiście w większym
stopniu mamy tutaj do czynienia z kreacjami własnego umysłu,
niż udawaniem się dokądkolwiek, czy zwiedzaniem jakichkolwiek
astralnych, czy duchowych miejsc. Jednakże obserwacje Bruce'a
dają doskonały pogląd na mechanizm powstawania tego
wszystkiego, co czeka nas tuż po śmierci, a czemu tak wiele
uwagi poświęca Tybetańska Księga Zmarłych.
Zjawisko OBE nie jest niczym nowym, ani
przypisanym wyłącznie do kultury zachodniej. Wzmianki o nim
możemy znaleźć w tradycji wielu szczepów indiańskich. Jednym
z bardziej znanych szamanów dostępujących tego stanu był
Tenskwatawa z plemienia Szaunisów, brat Tecumseha (przywódcy
wojny przeciwko białym kolonizatorom w 1812 roku)
NDE:
Near Death Experience - doznania z
pogranicza śmierci. To zespół zjawisk występujących w stanie
zwanym potocznie "śmiercią kliniczną", opisywanych
przez ludzi, którzy dzięki zabiegom medycznym zostali
"przywróceni do życia". Dopóki nie istniały
opracowania poświęcone OBE wszystko wskazywało na to, że jest
to zjawisko zupełnie odrębne i różne od wszystkiego, co do
tej pory znaliśmy. Jednak zdumiewające podobieństwo pomiędzy
tymi dwoma stanami pozwala przypuszczać, że w istocie mamy do
czynienia z tym samym (lub niemal identycznym) zjawiskiem. Można
nawet pokusić się o stwierdzenie, że spora grupa relacji
klasyfikowanych dotychczas jako NDE w istocie bliższa była OBE.
Mam tutaj na myśli głównie relacje osób, które podczas
operacji medycznych znajdowały się nagle poza swoim ciałem,
widziały i słyszały personel przeprowadzający operację, a
także osoby znajdujące się w pomieszczeniach sąsiednich, zaś
po powrocie do ciała potrafiły przekazać informacje, których
w żaden sposób nie mogły uzyskać, nie znajdując się w
określonym czasie poza ciałem (o ile - rzecz jasna - wykluczymy
w tym przypadku działanie na przykład telepatii...)
Co ciekawsze, również wyjątkowość tego
zjawiska należałoby włożyć pomiędzy bajki - z
przeprowadzonej w latach 80 ankiety (w Stanach Zjednoczonych
Ameryki) wynika, że co najmniej 5% dorosłych Amerykanów
doznało NDE - daje to liczbę około ośmiu milionów osób w
samym USA.
Najbardziej chyba znanym badaczem NDE jest Raymond
Moody - autor takich bestsellerów, jak "Życie po
życiu", "Życie przed życiem" i "Refleksje
nad życiem po życiu". Warto również w tym miejscu
przypomnieć pierwsze polskie opracowanie poświęcone temu
zagadnieniu, jakim niewątpliwie była doskonale napisana
książka Leszka Szumana "Życie po śmierci".
Moody na podstawie setek zgromadzonych relacji
wyodrębnił kilka najczęściej powtarzających się zjawisk
towarzyszących NDE (nie zawsze występują w podanej kolejności
i nie zawsze w pełnym składzie):
- NIEWYRAŻALNOŚĆ- wszyscy, którzy
doświadczyli NDE jednogłośnie stwierdzają, że to, co
przyszło im przeżyć i zobaczyć "po tamtej
stronie" jest niezwykle trudne do opisania zwykłymi
słowami. Każdy ludzki język jest zbyt ubogi.
- SŁYSZENIE
- bardzo wiele spośród tych osób oświadczało (i
potrafiło to udowodnić), iż słyszało prowadzone
wokół siebie rozmowy (diagnozy lekarzy, uwagi
pielęgniarek, a także rozmowy toczone w innych
pomieszczeniach), pomimo iż lekarze jednoznacznie
stwierdzają, że w stanie śmierci klinicznej do mózgu
nie docierają żadne bodźce zewnętrzne..
- UCZUCIE
SPOKOJU I CISZY - pewien żołnierz po NDE na skutek ran
odniesionych w Wietnamie powiedział: "Nic mnie nie
bolało i nigdy nie byłem tak odprężony. Było mi
bardzo dobrze". Tego typu stwierdzenia pojawiają
się niemalże we wszystkich relacjach.
- HAŁAS -
bardzo wiele osób w momencie "umierania"
słyszało różne dźwięki. Zdecydowanie najczęściej
było to głośne i uciążliwe brzęczenie lub
dzwonienie, choć zdarzała się również muzyka lub
szum wiatru.
- CZARNY
TUNEL - często wraz z pojawianiem się hałasu ludzie
mają uczucie, że są szybko wciągani w jakąś ciemną
przestrzeń. Opisują ją na różne sposoby; jako
pieczarę, studnię, rów, zamknięcie, tunel, lej,
próżnię, pustkę, kanał, dolinę lub cylinder.
- POZA
CIAŁEM - po przejściu przez "czarny tunel" ze
zdziwieniem postrzegają, że znajdują się poza swoim
fizycznym ciałem - gdzieś ponad nim - i mogą patrzeć
z tej perspektywy na swoją doczesną powłokę i
najbliższe otoczenie. Mogą także poruszać się w
dowolnie wybranym kierunku, a umysł nabiera jakby nowych
mocy.
- SPOTKANIE Z
INNYMI - sporo osób twierdzi, że kiedy umierały -
czasem na początku tego procesu, czasem dopiero po
innych wydarzeniach - zdawały sobie sprawę z obecności
w pobliżu innych niematerialnych istot. Czasami są to
postacie zupełnie relacjonującym nieznane, czasem
jednak odbierane są jako duchy opiekuńcze, czy wręcz
zmarli wcześniej znajomi lub krewni.
- ŚWIETLISTA
ISTOTA - jest to element najczęściej występujący w
zebranych przez Moody'ego relacjach. Określana jest jako
niezwykle intensywne (ale nie oślepiające) światło
posiadające świadomość i emanujące wielką
miłością i ciepłem. O ile powyższe cechy pojawiały
się we wszystkich relacjach, o tyle identyfikacja tej
istoty nie była już tak jednoznaczna i w sposób
oczywisty wynikała z religijnych przekonań (lub ich
braku) każdej spośród relacjonujących osób.
- PRZEGLĄD
ŻYCIA - pojawia się przeważnie tuż po spotkaniu
świetlistej istoty i przypomina nagłe wyświetlenie
całej pamięci ziemskiego życia. Wszystko dzieje się
błyskawicznie, niemal jednocześnie. A jednak każdy,
nawet najdrobniejszy szczegół, jest zauważalny.
Przegląd życia to nie tylko ruchome obrazy, ale także
wszystkie właściwe im uczucia i myśli.
Channeling:
(channel - kanał, przekaźnik) - zespół praktyk
mających na celu uzyskanie kontaktu z bytami niematerialnymi
(zarówno duchami zmarłych, jak i innych istot tego rzędu) i
uzyskiwanie tą drogą informacji. Channelem (kanałem)
jest tutaj medium, za pomocą którego następuje kontakt
pomiędzy tymi dwoma płaszczyznami. W tej grupie wyodrębnić
można kilka podgrup ze względu na sposób przekazu komunikatów
(pismo automatyczne, przekazy głosowe, tabliczka oui-ja itp.)
Zjawisko to szerzej znane jest pod nazwą spirytyzmu
i szczególnie popularne było na przełomie XIX i XX wieku,
kiedy to niemalże w dobrym tonie było uczestniczenie w
różnego rodzaju seansach.
"Spirytyzm
jest religią dla tych, którzy znajdują się poza
wszelkimi religiami, z drugiej zaś strony przyczynia
się do wzmocnienia wiary tych, których przekonania
religijne są już wyraźnie określone" (sir Artur
Conan Doyle)
A jednak uczciwość znaczącej ilości tych
seansów należałoby postawić pod wielkim znakiem zapytania.
Nic dziwnego, że powoływane w celu zbadania tego zjawiska
komisje orzekały najczęściej jego nieprawdziwość,
obniżając stopniowo jego prestiż, aż do całkowitego
zepchnięcia na margines. W ten sposób wielka liczba oszustów i
szarlatanów przyczyniła się do zaniechania rzetelnych badań
nad sposobami komunikacji z zaświatami. Na szczęście jednak -
wraz z rozwojem zainteresowania zjawiskami parafizycznymi -
również spirytyzm doczekał się swojego renesansu w czasach
współczesnych. Rzetelnie prowadzone badania, niezwykle bogata
dokumentacja i wzajemnie uzupełniające się informacje
pochodzące z rozmaitych źródeł pozwalają sądzić, że tym
razem odsetek zwyczajnych oszustw i manipulacji jest znacznie
mniejszy (być może jest to jedyny pozytywny skutek
wcześniejszej nagonki i bezlitosnego tępienia przejawów
spirytyzmu). Najprawdopodobniej sztandarowym przykładem
rzetelności przekazów channelingowych jest opracowana przez
Frederica Meyersa metoda korespondencji krzyżowej. (Co ciekawe -
pomimo iż poświęcił całe swoje życie na poszukiwanie
jednoznacznej i wykluczającej oszustwo metody komunikacji z
zaświatami - jego metoda ujrzała światło dzienne dopiero po
jego śmierci - na skutek jego własnych, krzyżowych
przekazów.) Polega ona na przekazywaniu przez byty niematerialne
pozornie bezsensownych strzępków informacji różnym mediom
jednocześnie. Dopiero złożenie tych części w całość
powoduje powstanie spójnego komunikatu o klarownej i
jednoznacznej treści. Metoda ta pozwala wyeliminować oszustwa,
uzyskiwanie informacji drogą np. telepatii, czy wreszcie
podświadome fantazjowanie mediów (zakładając oczywiście, że
rzeczona grupa mediów nie jest ze sobą w zmowie).
Jako ciekawostkę podać można fakt, iż rozwój
techniki znalazł swoje odzwierciedlenie również w sposobach
komunikacji z zaświatami. Wspomnieć wypada chociażby o
głosach pojawiających się na "pustych"
częstotliwościach radiowych, obrazach ukazujących się na
ekranach telewizorów ustawionych na "pustych"
kanałach, czy też specjalnie konstruowanych magnetofonach
mogących podobno zapisywać głosy z "tamtej strony".
W ten, czy inny sposób uzyskiwane informacje
zdają się układać w jednolity obraz tego, co dzieje się z
nami po śmierci - często obfitując w barwne i bogate
szczegóły rozmaitych aspektów pozacielesnego życia. Przy czym
dominuje w nich grupa przekazów dotyczących najniższych
poziomów miejsca opisanego przez Monroe'a jako miejsce akcji
3. Niezwykle rzadko pojawiają się natomiast przekazy
pochodzące z "wyższych sfer" - stąd ich realność
jest praktycznie niesprawdzalna i może budzić duże
wątpliwości.
W bardzo dużym skrócie powiedzieć można (na
podstawie tej grupy doświadczeń), iż po śmierci następuje
kilka faz przechodzenia na kolejny poziom bytu.
- nieświadomość śmierci -
w tej fazie nie zauważamy, że nasze ciało właśnie
przestało funkcjonować. Jego niematerialny duplikat
jest tak sugestywny, iż nasze rozdrażnienie budzi fakt,
że nikt nas nie zauważa nie reaguje na nasze sygnały.
Bywa, że ta faza trwa nawet przez kilka tygodni.
(Podobno są nawet duchy nieświadome swego stanu od
stuleci)
- Po pewnym
czasie (zazwyczaj bardzo szybko, lub wręcz już w
momencie śmierci) pojawia się przewodnik.
Najczęściej jest to zmarła wcześniej - znana nam, czy
wręcz bliska - osoba. Jej zadaniem jest pomoc w
uświadomieniu nam naszego nowego stanu i przeprowadzenie
do miejsca zamieszkałego przez podobne nam istoty.
Gdzieś pomiędzy fazą 1 i 2 następuje często (lecz
nie zawsze) efekt zwany "przeglądem życia".
- W nowym
miejscu znajdujemy swoich zmarłych bliskich i znajomych,
ulubione zwierzęta domowe i przedmioty. Jest to poziom
iluzji i bardzo wiele bytów przyznaje, że choć
niemalże wszystko, co ich otacza jest wytworem ich
umysłów, stan ten całkowicie im odpowiada. Nikt tutaj
nie choruje, nie umiera. Nie trzeba (ale można)
pracować, wszystko, czego potrzebujemy pojawia się pod
wpływem myśli o tym. Jakkolwiek stan ten z powodzeniem
można by nazwać niebem - większość bytów twierdzi,
iż jest to jedynie pierwszy etap dość długiej i
skomplikowanej drogi. Dokąd - nie potrafią powiedzieć.
Wiadomo jedynie, że ci, którym ten sposób życia się
"przejadł" znikają, odchodzą, bądź - jak
mówią niektórzy - "przeprowadzają się
wyżej". Wiadomo jedynie, że ci, którzy
"mieszkają wyżej" są piękniejsi,
mądrzejsi, jaśnieją czymś w rodzaju poświaty i
emanują miłością tym większą, im wyższy poziom
zamieszkują. Niewątpliwie to właśnie miał na myśli
Monroe zwracając uwagę na emanujące ze wszystkiego i
wszystkich dobro i miłość - tym większe, im bliższy
DOMOWI poziom opisywał. Także to właśnie -
niewątpliwie - jest sens określenia, iż Bóg jest
miłością. I także to może stanowić wyjaśnienie
istoty "aniołów", czy innych nadprzyrodzonych
istot ukazujących się niekiedy żyjącym, a które są
w istocie wyżej rozwiniętymi bytami, które kiedyś,
być może, zamieszkiwały Ziemię jako ludzie...
Tybetańska Księga Umarłych:
Opis
tego fenomenu zacząć należałoby od stwierdzenia, że w
istocie nie istnieje jedna "Tybetańska Księga
Umarłych". To, co znamy pod tym tytułem, (a co w oryginale
nazywa się "Bar-do T'os-grol" i w dokładnym
przekładzie powinno brzmieć "Wyzwolenie z Bar-do")
jest tylko jednym z bardzo wielu (i nawet nie najbardziej
rozpowszechnionym w Tybecie) tekstów dotyczących umierania,
opracowanych i przechowywanych w buddyjskich klasztorach.
Praktycznie każdy odłam buddyzmu posiada swoją własną
wersję tego dzieła. Ich geneza nie jest jasna. Prawdopodobnie
są to kompilacje nauk Buddy (o zabarwieniu zależnym od
wykładni danego odłamu) i doznań medytujących mnichów. Nie
można wykluczyć, iż sporą część spośród zawartych tu
informacji (co postaram się udowodnić poniżej) uzyskano
poprzez OBE i NDE. Dopełnienie stanowi zaś niezwykle bogaty
zbiór różnego autoramentu istot o genezie ludowej i religijnej
pojawiających się na drodze zmarłego. Niestety nie miejsce
tutaj, aby przedstawić pełną wykładnię buddyjskich nauk
dotyczących śmierci i narodzin (w tej właśnie kolejności)
oraz tło zarówno historyczne, jak i religijne tego systemu,
dlatego pozostaje mi jedynie odesłać zainteresowanych do
lektury "Tybetańskiej Księgi Umarłych, choć wydaje mi
się, że w chwili obecnej jest to lektura niezwykle trudna do
zdobycia (Ostatnie znane mi wydanie to edycja "Oficyny
Literackiej" w Krakowie z roku 1991, " w przekładzie
Ireneusza Kani), oraz innych publikacji przybliżających buddyzm
i kulturę Tybetu.
Tybetańska
Księga Umarłych jest tekstem religijno-filozoficznym
odczytywanym osobom umierającym lub właśnie zmarłym w celu
takiego pokierowania ich poczynaniem tuż po śmierci, aby
unikając złudnych pokus czekających na nich w krainie Bar-do
(Kraina "Pomiędzy") - pokusy ponownego wcielenia,
namiastki uciech cielesnych, namiastki życia ziemskiego w
zaświatach - szybko i bezpiecznie dotarli do miejsca prawdziwego
zjednoczenia z Brahmanem (Absolutem) i wyzwolenia z kołowrotu
wcieleń (samsary). Jest to szczegółowy zapis instrukcji
odczytywanych zmarłemu jeszcze przez wiele dni po jego śmierci,
niezwykle precyzyjnie dzielący okres tuż po śmierci na kilka
kolejno następujących po sobie etapów w ten sposób, iż
jeśli zmarły nie uzyska wyzwolenia w jednym etapie, może go
dostąpić w kolejnym:
- Pierwsze
Bar-do: "Szlachetny synu (...), któremu
teraz przyszło szukać drogi! Gdy tylko przestaniesz
oddychać, pojawi się przed tobą tak zwana Główna
Jasność Pierwszego Bar-do (...) A gdy ustanie twój
dech zewnętrzny, zaświta przed tobą Dharmata wyrazista
jak pusta przestrzeń nieba, jasna, świetlista,
pozbawiona krańców i środka"
Pojawiają
się w tym opisie dwa znaczące zjawiska znane z opisów NDE -
"Główna Jasność" przyjmująca czasem postać
osobową (przez chrześcijan interpretowana jako Jezus lub inna
święta osoba), oraz "przestrzeń nieba" opisywana
często jako "niebiańska kraina", "rozległe pola
i łąki" itp.
- Drugie
Bar-do: "W drugim Bar-do świadomość
człowieka, nie wiedząca, czy umarł, czy nie, nagle
się rozjaśnia. Jest to tak zwane wyraźne ciało
złudne."
Kolejnym
doświadczeniem jest odczucie dezorientacji (nieświadomość
własnej śmierci) i fantom fizycznego ciała. O obu tych
zjawiskach wspomniałem już przy okazji OBE i NDE, a
szczegółowo postaram się zająć nimi w podsumowaniu
niniejszego opracowania.
- Trzecie
Bar-do: "Wszyscy bliscy płaczą wówczas,
wznoszą krzyki i lamenty (...) Chociaż on sam widzi
ich, oni go nie widzą. On słyszy, że mówią do niego,
lecz oni nie słyszą jego głosu. Z sercem zasmuconym
odchodzi. Wówczas pojawiają się dźwięki, blask i
promienie światła."
Mamy tutaj
niezwykle charakterystyczny dla NDE moment dezorientacji
wynikający z bycia niewidzialnym. Niemalże identyczny
cytat można by przytoczyć z "Życia po
życiu" R. Moody'ego. Zmarły podejmuje próby
kontaktu z żywymi, jednakże pozostaje niezauważony.
Znużony bezowocnością swoich starań pojmuje wreszcie,
że nie jest w stanie zwrócić na siebie uwagi -
wówczas najczęściej pojawia się przy nim
"świetlista istota", ktoś bliski lub inna
istota pełniąca rolę przewodnika. Tybetańska Księga
Umarłych jednak nakazuje zignorować jej pomoc,
uważając ją - tak, jak wszelkie inne zjawiska w Bar-do
- za emanacje umysłu zmarłego:
"Szlachetny
synu, choćby w tym Bar-do (...) stanęły przed tobą
najprzeróżniejsze straszliwe i okropne zjawy, nie
zapominaj tego, co ci powiedziano (...) - to, co widzę,
to moje własne emanacje; wiem też, że w taki właśnie
sposób przejawia się Bar-do."
Takie
nastawienie do rzeczywistości Bar-do okazuje się
niezwykle podobne do tego, o czym w przekazach
channelingowych opowiadają duchy zmarłych, a także do
definicji pierwszego niematerialnego poziomu używanej
czasem przez ludzi praktykujących OBE - poziomu iluzji.
W tym
miejscu wypada również wspomnieć o zjawisku zwanym
"jasnym (świadomym) śnieniem" (LD - Lucid
Dream). Jest to zdolność (najczęściej wytrenowana
poprzez długotrwałe ćwiczenia) do wpływania na
przebieg swoich marzeń sennych przy całkowitej
świadomości faktu, że są to tylko marzenia. Granica
pomiędzy LD i OBE jest do tego stopnia rozmyta, iż
wielu praktykujących oba te doświadczenia często nie
potrafi rozróżnić, z którym ma do czynienia. A
wspominam w tym miejscu o LD z tego właśnie powodu, iż
przyjmuje się - dokładnie, jak w przypadku Bar-do - że
wszystko, co napotykamy podczas doświadczeń w tym
stanie jest jedynie wytworem naszego umysłu.
"Jeśli
zmarły, otrzymawszy takie wielokrotne i wielostopniowe
wskazówki przyswoi sobie choćby jedną i rozpozna
choćby raz, to (...) musi dostąpić wyzwolenia. Ale
pomimo otrzymania wielokrotnych pouczeń, skutkiem
wielkiego mnóstwa złych skłonności i nawyków, jakim
hołdował za życia, i nieobznajomienia z jasną i
czystą Wiedzą - ta moc złych skłonności będzie go
ciągnąć wstecz."
Podobnie,
jak z relacji Monroe'a i przekazów channelingowych, z
powyższego fragmentu wynika, iż podstawowym czynnikiem
zatrzymującym zmarłego w połowie drogi do wyzwolenia
(zbawienia, nieba, rozwoju etc) jest zbiór nabytych podczas
ziemskiego życia nawyków i przyzwyczajeń. Bar-do (poziom
iluzji, czyściec) jest więc miejscem, gdzie z jednej strony ma
on możliwość hołdowania im (i to w znacznie większym, niż
za życia, zakresie) dla własnej przyjemności, z drugiej zaś
otrzymuje szansę stopniowego i "bezszokowego" pozbycia
się ich na rzecz duchowego rozwoju i uzyskiwania coraz to
wyższego poziomu świadomości. Powyższy fragment (w
kontekście całości "Księgi...") mówi o jeszcze
jednym - dla buddysty znacznie gorszym - skutku zbytniego
przywiązania do ziemskiego życia. Jest nim konieczność
ponownych narodzin. Dlatego w dalszej części poświęcono sporo
miejsca sposobom uniknięcia tego przykrego następstwa, co
jednak nie stanowi tematu tej publikacji i co pozwoliłem sobie
pominąć. Zaś na zakończenie przytoczę jedynie wielce
znaczący i smutny zarazem w swojej wymowie cytat:
"Wielorakie
może być wyzwolenie. Wielka jest liczba różnych istot
żywych, wielka jest ilość złego karmana, nieprzebrane
jest mnóstwo kalających występków, długowieczne są
zakorzenione złe skłonności i nawyki. Ale ponieważ
ten kołowrót Niewiedzy ani nie rośnie, ani się nie
zmniejsza, większość zmarłych nie osiąga wyzwolenia,
nawet po dokładnym wysłuchaniu szczegółowych
pouczeń, i błędną drogą dąży w dół."
Wybierając
cytaty z "Księgi..." starannie omijałem wszystko, co
stanowi wynik patrzenia na śmierć przez pryzmat buddyzmu.
Dlatego nie znalazły się powyżej cytaty w rodzaju "(...)
bram pilnują potężni gniewni strażnicy: Zwycięski, Pań
Śmierci, Koński Grzbiet, Wężowy Splot Nektaru oraz
strażniczki: Dzierżąca Żelazny Hak, Dzierżąca Arkan,
Dzierżąca Łańcuch, Dzierżąca Dzwonek (...)" lub
"tłum czterdziestu dwu dewów sambhogakaji wychynie z
wnętrza twego własnego serca". Nie jest to bynajmniej
przejaw tendencyjności, lecz proste uznanie faktu, że wszystko,
co ukazuje się zmarłemu w Bar-do zależne jest od tego, co on
sam spodziewa się tam zobaczyć (a więc także od tego, w jakim
przekonaniu został utwierdzony przez swoją wiarę). Sama
"Księga..." niemalże na każdej stronie ujmuje to
prostymi, ale dobitnymi słowami: "Szlachetny synu,
wszystkie one są formami powstałymi ze zręcznej gry twego
własnego umysłu, nie wywiodły się z niczego więcej."
W kolejnych
częściach:
4.
Ujednolicona teoria (za)światów - jak w świetle
wszystkiego powyższego naprawdę wygląda życie pozagrobowe ?
Jeśli podczas lektury tego cyklu nasunęły Ci
się jakieś uwagi, wnioski, pytania - proszę o kontakt
(skorzystaj z zamieszczonego poniżej łącza). Wszystkie listy
będą brane pod uwagę w kolejnych rozszerzeniach niniejszego
cyklu.
Alex44
|