| TOP Dział 09/2010 |
 | Oneiron
Urszula Broll, Antoni Halor, Zygmunt Stuchlik, Andrzej Urbanowicz, |
Czas Bogów/Zaświaty/Poziom iluzji
Umarłeś.
Może to był wypadek. Widzisz jakieś zakrwawione ciało -
gość jest łudząco podobny do Ciebie. Zbiegają się ludzie.
Ktoś stwierdza, że nie żyjesz. Jak to - oburzasz się - tu
jestem !!! Cały i zdrowy !!!
A może to była nieudana operacja, albo po prostu
umarłeś we własnym łóżku. Nieważne. Stoisz obok i ze
zdumieniem przyglądasz się ludziom, którzy otaczają twoje
ciało. Krzyczysz, wymachujesz rękami, szarpiesz ich za ręce...
Nikt Cię nie dostrzega, nikt nie zwraca na Ciebie uwagi. Kiedy
już dość masz bezowocnych prób zwrócenia na siebie uwagi,
zastanawiasz się - co teraz ? I oto nagle obok siebie
dostrzegasz osobę, która przygląda Ci się z uśmiechem.
Zdumiony pytasz --Ty mnie widzisz ? Odpowiedź oczywiście jest
twierdząca. Ale dlaczego ? Co gorsza - możesz w tej osobie
rozpoznać dawno zmarłego przyjaciela lub kogoś z rodziny.
Oczywiście oburzasz się - Przecież on nie żyje ! No tak - ty
przecież także. To Twój przewodnik. Jeśli miałeś dużo
szczęścia - czekał na Ciebie zanim jeszcze wydałeś ostatnie
tchnienie. Jeśli mniej - mogłeś się tułać po okolicy nawet
tygodniami nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Ale prędzej, czy
później - wreszcie jest. Mówi Ci, że umarłeś. Oczywiście
to bzdura - przecież masz ciało, oddychasz, mówisz, może
nawet jesteś głodny. To musi być sen. Przewodnik zabiera Cię
gdzieś daleko, poza znany Ci świat. Dziwna podróż - możesz
lecieć w powietrzu, albo po prostu nagle pojawić się w innym
miejscu. Najczęściej obie formy się uzupełniają. Jesteś w
niebie. Ale co to za niebo ? Widzisz domy, ogrody, uliczki,
kręcących się tu i ówdzie ludzi. Wszystko wygląda tak
realnie, jak za życia. Znów przychodzi Ci na myśl, że to
tylko sen. Miły sen. W końcu spotykasz swoich krewnych lub
znajomych (czasem dawno zapomnianą miłość). Zapraszają Cię
do swojego domu, sadzają w fotelu, serwują aromatyczną
herbatę i kruche ciasteczka. Tego już za wiele. Czy zmarli
muszą jeść i pić - pytasz zdumiony do granic możliwości.
Oczywiście, że nie - odpowiadają Ci ze śmiechem - robimy to
ze względu na Ciebie. Pomyśleliśmy, że poczujesz się lepiej,
bardziej swojsko. Tak naprawdę nie potrzebujemy ani picia, ani
jedzenia. Nie musimy spać, odpoczywać. Nie potrzebujemy nawet
tych domów i ogrodów, które widzisz dookoła. Ale to miło
mieć coś znajomego wokół siebie.
Ale skąd się to bierze - nie dajesz za wygraną
- Wystarczy tylko pomyśleć i już jest. Nie ma tu słońca, ale
jest ciągle jasno. Nie ma pór dnia, ani roku. Klimat jest taki,
jaki jest, jaki Ci właśnie odpowiada. Możesz spotkać swojego
dawno zmarłego pupila - psa, kota, czy inne zwierzę. Ulubiony
przedmiot - pamiątkę rodzinną, czy budzący sentyment bibelot.
Możesz nadal robić to, co lubiłeś robić za życia, albo to,
czego za życia robić nie miałeś czasu, czy możliwości.
Ludzie odkrywają w sobie talenty artystyczne - malują, piszą,
komponują, wystawiają sztuki a nawet zajmują się różnymi
rodzajami rzemieślnictwa. Pieniądze ? Po co ? Nie są
potrzebne. Nikt ich tutaj nie żąda i nic za nie nie dostaniesz.
Po co ktokolwiek miałby żądać zapłaty za robienie tego, co
robić lubi ? Możesz iść do teatru, kina, opery, możesz
czytać książki - ale nigdzie nie znajdziesz ani śladu
przemocy. Wręcz przeciwnie - każde dzieło ma za zadanie
umoralniać.
Kiedy już się trochę zadomowisz, nauczysz się
dostrzegać też inne aspekty tego świata; czasem pojawiają
się ludzie jakby inni niż pozostali. Jakby bardziej
świetliści, mniej materialni, bardziej uduchowieni. Dowiadujesz
się także o czymś, co niektórzy nazywają
"przeprowadzką" lub "odejściem" - ale
dokąd - nikt nie ma pojęcia. Podobno istnieją jakieś wyższe
poziomy, gdzie nie ma już domów, uliczek, ogrodów... Podobno
prędzej czy później każdy tam odejdzie, ale po co ? Czyż nie
jest Ci tu dobrze ? Możesz robić wszystko, na co masz
ochotę... Tylko z czasem okazuje się, że masz ochotę na coraz
mniej. Nudzą Cię wszystkie zajęcia - powtarzane już tysiące,
albo miliony razy. Nudzi Cię niezmienna okolica, niekończąca
się jedna pora dnia. Powoli też zaczynasz sobie zdawać
sprawę, że tak naprawdę wszystko, co Cię otacza jest tylko
mirażem, fatamorganą, trójwymiarową projekcją Twoich
własnych oczekiwań i przyzwyczajeń. Zaczynasz dojrzewać do
"przeprowadzki". Ale to nie takie proste. Nie wystarczy
chcieć. Musisz posiąść odpowiednią wiedzę - można ją
zdobyć w czymś na kształt czytelni, czy szkół,
uczęszczając na specjalne spotkania. Nikt nie mówi Ci, czy
jesteś już gotów, czy nie. Musisz sam to poczuć. Tylko Twoje
własne wewnętrzne przekonanie jest przepustką na poziom II.
Kiedy już odkryjesz w sobie ten wewnętrzny pewnik - znikasz z
tego świata i przenosisz się do innego. Jak i do jakiego ? To
już temat do zupełnie innej opowieści...
Czego
nie ma na I poziomie:
Używek w
rodzaju papierosów, narkotyków i alkoholu, samochodów
i prawdopodobnie większości urządzeń technicznych,
przemocy, wojska, broni, pieniędzy, wyzysku, obowiązku
pracy (w ogóle żadnych obowiązków), ani krztyny
prawdziwej materii, choć wszystko wokół wydaje się
jak najbardziej materialne.
Co jest:
Zmarli
krewni i znajomi (ale tylko ci, których za życia
lubiliśmy), zwierzęta domowe, ulubione przedmioty,
kultura, sztuka, hobby, wszystko, co byłoby niezbędne
do życia na Ziemi (a tutaj nie jest), możliwość
kreacji otoczenia (choć najczęściej nieuświadomiona i
wykorzystywana intuicyjnie, a nie świadomie), poczucie
błogostanu, spokoju, ale też świadomość, że nie
jest to ostatni etap ludzkiego rozwoju.
Dlaczego
?
Najprawdopodobniej ten etap jest tylko
przystankiem mającym na celu stopniowe i bezszokowe pozbycie
się typowo materialnych przyzwyczajeń i nawyków. Sugeruje to
powolne uwalnianie się od codziennych rytuałów typu picie,
jedzenie, spanie itp. Co ciekawe jednak, bardzo wiele relacji
mówi o tym, że nawet pełne uświadomienie sobie
tymczasowości, przejściowości tego etapu nie przeszkadza wielu
bytom w chęci pozostania w nim na dłużej. Są to osoby
przeważnie typu introwertycznego, nie przejawiające chęci do
zmian także podczas ziemskiego życia. Najłatwiej jest się
przystosować osobom typu ekstrawertycznego - otwarte na wszelkie
zmiany, nie mogące dłużej usiedzieć w jednym miejscu. Przy
czym w tej grupie mieszczą się zarówno towarzyscy sangwinicy,
jak i cholerycy. Tym pierwszym - jak się zdaje - trudniej jest
zmienić swoje otoczenie. Z kolei wśród introwertyków
rozróżnić możemy melancholików i flegmatyków. W tej grupie
bardziej podatnymi na zmiany są ci drudzy.
Artykuł
przygotowany głównie na podstawie książki "Życie po
życiu" Neville Randall
źródła
pomocnicze: Florence Littauer "Typy życiowe", R.Moody
"Życie po życiu", "Refleksje nad życiem po
życiu", R.Monroe "Dalekie podróże"
Alex44
|