dzisiaj:
jesteś 1536481 gościem na bogowie.org.pl
Ta zakładka została odwiedzona 13 razy od 01.09.2010
Aktualny PageRank strony bogowie.org.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO    napisz do mnie

Twoja wyszukiwarka

szybkie zarabianie w sieci

Strona głównaPaleoMitologieHipotezyTajemnicePsiRozwój duchowyLeksykonGaleriaNa luzieBibliografiaWWWFilmAlexianizmGłosyForumKsięga Gości •      • WspółpracaMapa strony
pozycji: 28
ostatnia: 2003-04-23
DEFINICJE
Paleoastronautyka
Geneza bogów
Teoria postępu
Hipoteza mimikry
ARTYKUŁY
Enuma Elisz
Baian Kara Ula
Kosmiczny skafander
Zecharia Sitchin
Zaginiony słoń
Warstwowa asteroida
Imbryk strzelca
Zagadka Olmeków
Adam
Przyczajona planeta
Zły wiatr
Inteligentny projektant
Paliwo ostateczne
Wirtualne Świątynie
Kronika z Akakor
(1) Księga Jaguara
(2) Księga orła
Wojny atomowe
(1) Wprowadzenie
(2) Mahabharata
(3) Bliski Wschód
(4) Cały świat
(5) Stopione miasta
(6) Geologia
(7) Ezoteryka
(8) Alternatywy
(9) Post Scriptum

TOP Dział 09/2010
Paleo266
Głosy194
Tajemnice159
PSI118
Źródła96
TOP artykuł 09/2010
Galeria/65
Paleo/Enuma Elisz29
Na luzie/Typ osobowości27
Paleo/(1) Księga Jaguara25
Głosy/Niezwykły piktogram18
Paleo/(9) Post Scriptum17
Tajemnice/Czym była WP?16
Paleo/(1) Wprowadzenie15
Głosy/Nieznana historia14
Paleo/(4) Cały świat13

zobacz więcejZaginione cywilizacje

Atkinson Austen

zobacz więcejKłamstwo ewolucji


zobacz więcejKosmologia i Alchemia Babilońska

Eliade Mircea

zobacz więcejTajemnice świata

Tadeusz Oszubski

zobacz więcejŻycie we wszechświecie

Wabbl Tobias Daniel (red.)

Paleo
Czas Bogów/Paleo/Wojny atomowe 6
Wojny atomowe w Starożytności

Geologia - kolejne potwierdzenie

To już szósta część mojej opowieści. W poprzednim artykule przedstawiłem pierwszą grupę materialnych świadectw na potwierdzenie tezy o starożytnych wojnach atomowych. Teraz pora na oddanie głosu geologom. Skoro przed tysiącami lat dochodziło do kataklizmów tak potężnych, że z powierzchni ziemi znikały całe miasta, a ogromne krainy pustoszały w wyniku radioaktywnego opadu powinniśmy odnaleźć ślady tych wydarzeń również w postaci odkryć geologicznych. Tak rzeczywiście jest i tym właśnie faktom poświęcony jest poniższy tekst. Zapraszam do lektury.

1. Zaczniemy rzecz jasna od Sodomy i Gomory. Jeśli bowiem tam nastąpiła bitwa atomowa tak potężna, że skończyło się to nie tylko zniszczeniem kilku miast, ale także kresem cywilizacji Sumeru [patrz: 3 część - Bliski Wschód, czyli nuklearny atak na Sodomę i Gomorę] ślady tych wydarzeń powinny być jak najbardziej widoczne. Zaczynamy więc.

Biblia dokładnie lokalizuje Sodomę i Gomorę, jak też i kilku innych miast [Soar, Adma, Seboim; Rdz.14,2] nad Morzem Martwym. Mieścić się one miały w dolinie Siddim, znajdującej się na południowym krańcu Morza Słonego [dziś zwanego Martwym]. O dokładnym umiejscowieniu właśnie na południowym brzegu wiemy dzięki mapie w formie mozaiki, która znajduje się w kościele, w miejscowości Madaba. Datowana jest na V wiek ne, a przedstawia Jerozolimę, Jerycho i wreszcie miasto Soar na południowym krańcu Morza Martwego. Pozostałe zaś miasta, o których wspomniałem, leżały w tym samym regionie. Archeologom udało się, a przynajmniej tak twierdzą zlokalizować ruiny wszystkich pięciu miast. Gomorę utożsamia się z ruinami miasta zwanego Numeira, a Sodomę z Bab edh-Dhra. To, czy jest to słuszne jest bez znaczenia dla naszej historii, dlatego też nie będę opisywał badań źródłosłowu żydowskiego, które doprowadziły lingwistów do wysunięcia takiego właśnie wniosku.

Akwen Morza Słonego jest ze wszech miar niezwykły. Położony w najgłębszej depresji na świecie - 390 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego ma zadziwiającą głębokość 365 metrów, co daje łącznie 755 metrów poniżej poziomu morza! Równie niezwykły jest skład chemiczny wody wypełniającej dno uskoku tektonicznego, w którym jezioro powstało. Jest ono bodajże najbardziej słonym akwenem wśród wszystkich słonych wód na Ziemi. Choć wydaje się to nieprawdopodobne blisko 1/3 'wody' to substancje stałe, głównie chlorek sodowy, który pewnie lepiej znacie, jako sól kuchenną ;-) Dla porównania woda morska zawiera jedynie 3,3 do 4 % soli. Dzieje się tak dlatego, iż brak jest odpływu - wszystkie nanoszone wodami Jordanu gromadzą się na obszarze 1295 kilometrów kwadratowych, zaś tempo parowania - 6500000 metrów sześciennych dziennie dopełnia reszty. Zaiste niezwykłe jezioro, a kryje ono w sobie jeszcze jedną niespodziankę, jedną z największych zagadek ludzkiej przeszłości - historię 'złych miast', Sodomy i Gomory.

Dla Kościoła Katolickiego Stary Testament, mimo licznych cięć i przeróbek, mimo odrzucenia najbardziej niewygodnych ksiąg [część z nich znajdziecie u nas w dziale Źródła] szybko stał się dość kłopotliwym tekstem, pełnym niezwykłych zdarzeń, niemal baśniowych historii, które dla człowieka epoki nowożytnej były nie do przyjęcia. To zaś w istotny sposób podważało wiarygodność chrześcijaństwa jako religii. Nic więc dziwnego, że Kościół po długim, upartym trwaniu na stanowisku dosłownego odczytywania Pisma uległ w tej walce i oficjalnie przyznał, iż Stary Testament jest li tylko zbiorem opowiastek, ludowych przypowieści nie mających pokrycia w rzeczywistości. Dziwnie wygląda takie stwierdzenie w obliczu słów papieża o pojednaniu z Żydami - 'starszymi braćmi w wierze', dla których to właśnie Stary Testament jest jedyną świętą księgą. Oficjalne stanowisko hierarchów nie zastopowało jednak działań licznych grup naukowców i niezależnych badaczy pragnących dowieść historycznej wartości Biblii. Dziś można powiedzieć z całą pewnością, że swoją misję wykonali, a Watykan stanął w bardzo niezręcznej sytuacji. Biblia stała się nieocenioną pomocą dla przeprowadzenia nowego datowania dynastii egipskich faraonów, takie historie jak exodus z kraju Nilu, wieża Babel, egipskie ciemności, rozstąpienie się wód Morza Czerwonego zyskały uzasadnienie historyczne. Jedną z niezwykłych historii biblijnych, dla których podjęto próbę znalezienia potwierdzenia jest historia zagłady Sodomy i Gomory. Naszą analizę rozpoczniemy od wyjaśnień oficjalnej nauki, by wykazać ich wątpliwą wiarygodność.

Podstawowa teoria opiera się na założeniu, iż biblijne 'miasta zepsucia' legły w gruzach w czasie naturalnego kataklizmu, takiego jak trzęsienie ziemi, albo wybuch wulkanu. Czy było to jednak możliwe?

Propagatorem pierwszego z tych rozwiązań był Werner Keller, autor bestsellerowej książki popularnonaukowej: Biblia jako Historia. Zaproponował on rozwiązanie, w myśl którego w wyniku ruchu skorupy ziemskiej w rejonie wielkiego uskoku tektonicznego, jaki przebiega pod Morzem Martwym nastąpiło gwałtowne trzęsienie ziemi, eksplozje, w których wyniku uwolnione zostały naturalne gazy, a siarka, która dostała się do atmosfery, spadła jak deszcz - paląc wszystko. Keller przyjął, iż takie właśnie wydarzenie miało miejsce w epoce Abrahama i Lota, czyli u schyłku trzeciego tysiąclecia pne. Uskok, o którym mowa faktycznie istnieje, rejon ten jest faktycznie miejscem aktywnym sejsmicznie. Keller stara się także wyjaśnić pochodzenie 'słupa soli' - miałby to być jeden z licznych w tym rejonie naturalnych stalagmitów solnych. Wszystko pięknie, ale tylko z pozoru. Koncepcja Kellera w konfrontacji z opiniami geologów upadła. Sam jej autor musiał przyznać, iż się pomylił. Zgodnie z najnowszymi badaniami rozpadlina jordańska powstała miliony lat temu [w oligocenie], a nie tysiące, jak do niedawna sądzono, więcej w ciągu ostatnich kilkunastu tysięcy lat rejon ten nie był aktywny sejsmicznie. Co pozostaje z składnie i logicznie brzmiącej koncepcji? Nic. Idźmy jednak dalej.

Za teorią wybuchu wulkanu opowiedział się z kolei profesor geologii na Uniwersytecie Brigham Young - Revell Philips. Podszedł on do sprawy z typową dla naukowca pewnością, że wszystko da się wyjaśnić zgodnie z oficjalnie przyjętymi dogmatami. Przedstawił wspaniały i budzący grozę opis zniszczenia, który każdy głupi stworzyłby widząc ruiny Pompei. Słup soli tłumaczy zaś tym, iż żona Lota uciekając wpadła do wody i utopiła się, a w warunkach Morza Martwego wystarczy kilka tygodni, by ciało pokryło się solą. Philips najpierw jednak ogłosił trafność swojej tezy, a dopiero później zabrał się za zbieranie dowodów materialnych. Nie znalazł ich. Z kolei wyjaśnienie historii żony Lota jest całkowicie sprzeczne z opisem biblijnym.

Kolejną próbę podjęli archeolog z Yale Philip Hammond i geolog Frederick Clapp. Stwierdzili oni, iż duża koncentracja naturalnych gazów, asfaltu, smoły i siarki doprowadziła do ogromnego pożaru, który strawił doszczętnie cały obszar. Za główne potwierdzenie biblijne uznał informację o dymach, jakie obserwował Abraham. Obecnie, nie licząc mało liczącego się poglądu o spaleniu miasta przez samych mieszkańców dla obrony przed zarazą, która to hipoteza nijak się ma do opowieści biblijnej, jest to jedyne stanowisko nauki, które można traktować poważnie. Czy jednak odpowiada ono rzeczywistości? Naukowcy powołują się na fragmenty biblii, które w opisach walk toczonych na tym terenie wspominają o jeziorkach wypełnionych asfaltem. To one właśnie miały ponoć doprowadzić do tragicznego w skutkach pożaru. Jednak teza ta ma jeden poważny mankament - spłonęło miasto, a nie okoliczne pola, a miasto nie mogło być przecież zbudowane na 'płynnym asfalcie'. A może nagle, w wyniku wstrząsów tektonicznych otworzyły się podziemne złoża? Ale przecież przed chwilą dowiedzieliśmy się, że w tym rejonie nie było trzęsień ziemi od tysiącleci!

Cóż więc nam pozostaje? Tajemnicza opowieść z Biblii, potwierdzona licznymi innymi źródłami [o części z nich wspominałem w 3 części cyklu], choćby tym fragmentem Historii Żydów rzymskiego historyka Józefa Flawiusza:

...ale żona Lota, odwracając się za siebie, żeby zobaczyć całe miasto, z którego uciekła - choć Bóg zabronił jej to robić - została przemieniona w słup soli: sam go widziałem, bo zachował się do dziś.

Chwileczkę, zachował się do dziś? Flawiusz żył w I wieku ne, dwadzieścia jeden wieków po tych tragicznych wydarzeniach. Jeśli przyjąć naukowe wyjaśnienia dotyczące 'słupa soli' [pokrycie ciała warstwą chlorku sodu, lub naturalnie ukształtowane wzniesienie z tego minerału] nie mogło być mowy o ponad dwóch tysiącach lat, zwykła sól rozpuściłaby się po pierwszych deszczach. A jeśli nie była to zwykła sól?

L.M. Lewis w książce Tropy na piaskach czasu utrzymuje, iż miasta nad Morzem Martwym zostały zniszczone bronią atomową. I właśnie sól stanowi dla niego jeden z fundamentalnych dowodów. Słusznie zauważa on, iż zwykła sól szybko rozpuściłaby się nawet w tak suchym [dopiero w dobie współczesnej] klimacie, podczas gdy liczne koncentracje soli na południowych krańca jeziora są wyjątkowo odporne na erozję wodną. Lewis twierdzi, iż jest to typowy objaw powstały na skutek reakcji nuklearnej, w wyniku którego powstaje tzw. 'twarda sól'. Podobna reakcja dotyczy popiołów. W przeciwieństwie do popiołu wulkanicznego popiół poatomowy jest bardziej trwały. Po II wojnie światowej w Hiroszimie produkowano z takiego właśnie materiału... pamiątki. Posłuchajmy, jak wyniki swoich badań podsumowuje Lewis:

Zmiany atomowe gleby, na której stała żona Lota, oraz gleby w Hiroszimie są właściwie takie same! Obie gleby poddane zostały gwałtownej atomowej konwersji, która mogła być spowodowana tylko przez nagły proces rozszczepienia jądra atomowego. Jeśli dwa zdarzenia prowadzą do takich samych skutków, oba musiały zajść w takich samych warunkach, trudno więc uniknąć przeświadczenia, że Sodoma uległa zniszczeniu takiemu, jak Hiroszima, a żona Lota została poddana zabójczemu atomowemu odziaływaniu. [określenie 'słup soli' jest wynikiem błędu w tłumaczeniu, w rzeczywistości żona Lota dosłownie wyparowała pod wpływem gorąca przy przejściu fali uderzeniowej, stała się 'słupem dymu' - szczegóły w trzeciej części cyklu]

Jeszcze jedno potwierdzenie tej teorii przyniosły badawcze odwierty prowadzone przez niemieckich i izraelskich naukowców. Po kilku nieudanych próbach dopiero w 1993 roku udało im się przewiercić pod dno południowej części Morza Martwego. Powód: niespotykana twardość ziemno-solnej skorupy o grubości kilkudziesięciu centymetrów pokrywającej dno jeziora.

Warto zadać teraz następujące pytanie: jeśli rzeczywiście miała miejsce tak ogromna katastrofa, która zniszczyła całą dolinę, kwitnące miasta, żyzne obszary na południowym krańcu Morza Martwego to powinniśmy znaleźć o wiele wymowniejsze ślady geologiczne, niż tylko poatomowa sól? Takie ślady rzeczywiście istnieją, choć możliwość ich zarejestrowania pojawiła się stosunkowo niedawno. Aby dokładniej przedstawić ten proces trzeba pokrótce opisać budowę akwenu Morza Martwego. Uczynię to za pomocą poniższego szkicu:

Cechą charakterystyczną budowy geologicznej Morza Martwego jest fakt, iż składa się ono z dwóch zupełnie od siebie odmiennych części: głębokiego uskoku na północy [blisko 400 metrów] i płytkiego zalewu na południu [1 do 4,5 metra], które to części oddziela półwysep Lisan ['Język']. Budowa ta jest niespotykana w jeziorach powstałych w rowach tektonicznych i geologowie zgadzają się, iż południowa część była kiedyś doliną zalaną następnie przez wodę. Cóż jednak spowodowało podniesienie się poziomu wody? Odpowiedź, którą proponuję brzmi następująco: w wyniku eksplozji, jaka miała miejsce w nadbrzeżnej dolinie Siddim nastąpiło obniżenie powierzchni lądu, który znalazł się w wyniku tego poniżej poziomu Morza Martwego i został zalany wodą. Nie jest to li tylko hipoteza. W ciągu ostatnich lat poziom wody opadł o 18 metrów, co odsłoniło dziwne pęknięcia i szczeliny powstałe 'jakby w wyniku strzaskania skał'. Czy trzeba czegoś więcej?

Jeśli trzeba to pozwólcie, że wspomnę jeszcze, iż do dzisiejszego dnia wody źródeł w rejonie południowych krańców jeziora wykazują nienaturalnie wysoki poziom radioaktywności, na tyle niebezpieczny by wywoływać bezpłodność o zwierząt i ludzi w przypadku długotrwałego spożywania niezdrowej wody. Inne dowody? Ruiny miast Bab edh-Dhra i Numeria identyfikowanych przez archeologię z Sodomą i Gomorą są pokryte grubą warstwą popiołów, a kamienie wykazują ślady częściowego stopienia. W pobliżu Bab edh-Dhra znaleziono olbrzymią nekropolię liczącą minimum 50 tysięcy ciał! Biorąc pod uwagę fakt, iż zniszczonych zostało pięć miejscowości, a zapewne i pobliskie wioski liczbę zabitych w wyniku kataklizmu sprzed 4 tysięcy lat można oceniać na jakieś 200 tysięcy ofiar! Cały region opustoszał zaś na zawsze. I nic w tym dziwnego ludzie musieli przecież uciekać z regionu skażonego promieniowaniem, a opad radioaktywny zniszczył olbrzymi obszar na wschód od epicentrum i przyczynił się do zagłady cywilizacji Sumeru. O skali wyludnienia niech świadczy poniższy fragment Biblii:

Potem wyszedł Lot z Soaru i zamieszkał w górach, a z nim dwie jego córki. Bał się bowiem mieszkać w Soarze. Zamieszkał więc w jaskini on i jego dwie córki. Wtedy rzekła starsza do młodszej: Ojciec nasz jest stary, a nie ma w tym kraju mężczyzny, który by obcował z nami według zwyczaju całej ziemi. Pójdź, upójmy ojca naszego winem i śpijmy z nim, aby zachować potomstwo z ojca naszego. [Rdz. 19,30-32]

Nie ma w tym kraju mężczyzny? Czy wszyscy zmarli, lub zostali skażeni, co skutkuje bezpłodnością, lub możliwością defektu genetycznego płodu? Zapewne tak, skoro Lot bał się pozostać w okolicach eksplozji i uciekł, najprawdopodobniej do Petry, czyli jakieś 100 kilometrów na północ - dopiero taką odległość uznał za bezpieczną. Ćwierć miliona ofiar tylko jednego ataku bogów. Drugi miał w tym samym czasie miejsce na Synaju.

2. Synaj podobnie, jak rejon Morza Martwego jest miejscem niezwykłym sam w sobie. I tak samo, kryje tajemnicę o wiele większą niż to nauka chce przyznać. Położony na styku dwóch kontynentów, pomiędzy największymi starożytnymi kulturami: Egiptu i Sumeru od niepamiętnych czasów traktowany był, jako centrum świata [patrz: Galeria/Mapa Piri Reisa]. Mało kto wie jednak o innym jeszcze, niż położenie geograficzne powodzie wielkiej wagi, jaką Synaj odgrywał w Starożytności. Powód ten wiąże się oczywiście z bogami, którzy upodobali sobie ten szczególny półwysep, jako... kosmodrom. Nie przez przypadek to właśnie tam przybył Jahwe, by przekazać Izraelitom 10 przykazań. Nie będę przeprowadzał tu analizy tekstów mezopotamskich potwierdzających takie właśnie znacznie tego konkretnego miejsca na Ziemi - zainteresowanych odsyłam do prac Alforda i Sitchina. Wykazanie zaś roli, którą odgrywał Synaj wykracza poza ramy niniejszego opracowania, mającego na celu jedynie zebranie możliwie największej liczby dowodów na poparcie tytułowej tezy.

3. Skoro spalone powierzchnie, poczerniałe skały, zeszkliwione powierzchnie są niezbitym dowodem eksplozji atomowych - nauka nie znalazła żadnego innego wytłumaczenia, a współczesne poligony atomowe pokryte są identycznymi śladami - powinno ich być całkiem sporo, w końcu, jak staram się udowodnić użycie broni jądrowej w czasach starożytnych było na początku dziennym. Jednym z najbardziej spektakularnych takich miejsc jest płaskowyż Saad w południowo-wschodnim Egipcie.

W 1932 geodeta P. Clayton przejeżdżając przez niezamieszkały obszar Wielkiego Morza Piasku natknął się na niezwykłe znalezisko - oto olbrzymi obszar, dziesiątki kilometrów kwadratowych jest pokryty niezwykle przejrzystym żółtozielonym... szkłem. Tysiące kilometrów kwadratowych błyszczą w świetle słonecznym, niezliczona ilość drobnych, kanciastych odłamków, ale i mające po kilkadziesiąt kilogramów bryły. Leżą tu od tysięcy lat, już w grobowców Tutanchamona odnaleziono ozdoby, które zostały wykonane z owego niezwykłego materiału, znanego jako libijskie szkło pustynne. Zagadkowe [nie dla uznających teorię starożytnych wojen atomowych] jest nie tylko pochodzenie owego 'morza szkła', ale zwłaszcza jego skład.

Analiza chemiczna wykazała, iż libijskie szkło pustynne jest niemal idealnie czystym szkłem krzemowym, takim, jakie powstaje przy oddziaływaniu niezwykle wysokich temperatur na piasek. Podobne minerały powstają w czasie uderzeń piorunów. W przypadku Wielkiego Morza Piasku nie ma jednak o tym mowy. Po pierwsze już sama wielkość obszaru pokrytego szkłem wyklucza teorię o uderzeniach piorunów, po drugie brak jest charakterystycznych form w kształcie korzenia [zwanych fulgurytami] - czyli zeszkleń powstałych wzdłuż linii, którą podążała elektryczność w czasie wyładowania. Wreszcie, niektóre bryły pustynnego szkła mają wagę sięgającą 30 kilogramów - za dużo, jak na piorun. Choć sam minerał budujący owo tajemnicze szkło jest czysty, to jednak jego bryły zawierają w sobie liczne skazy: drobne pęcherzyki, białe smugi, atramentowoczarne zwoje. Białe inkluzje zbudowane są z ogniotrwałych minerałów, głównie krystobalitu, czarne natomiast bogate są w iryd. Na tej właśnie podstawie naukowcy zaryzykowali tezę, iż pustynia w tym rejonie była świadkiem uderzenia ogromnego obiektu kosmicznego: komety lub meteorytu, który wyzwoliłby na tyle wysoką temperaturę, by stopić piasek i pozostawić w powstałym szkle owe charakterystyczne skazy. Kolejna logicznie brzmiąca teoria. Kolejna, która nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Nie znaleziono bowiem, ani na ziemi, ani pod jej powierzchnią najmniejszego śladu świadczącego o katastrofie kosmicznej. Badania sejsmograficzne, obserwacje satelitarne, technika mikrofal - wszystkie te supernowoczesne analizy jednoznacznie potwierdziły błędność postawionej tezy. Geologowie dodają wreszcie, że w porównaniu z rejonami, gdzie faktycznie doszło do upadku meteorytu libijskie szkło pustynne jest znacznie czyściejsze, niemal sterylne. Brak ponadto jakichkolwiek drobin żelaza, czy innych szczątków meteorycznych.

Libijskie szkło składa się z 97% krzemu, jakością jest porównywalne jedynie z kamieniami szlachetnymi. Podstawowy obszar na jakim jest zlokalizowane to owal o szerokości 53 kilometrów ze wschodu na zachód i długości 130 kilometrów z północy na południe. Teren ten jest niemal pozbawiony piasku, tak jakby każde, nawet najmniejsze ziarenko zostało 'przetopione'. Charakterystyczne jest równomierne rozłożenie szkła i fakt, iż występuje wyłącznie na powierzchni, co wyklucza ewentualne tezy, o jego naturalnym geologicznym pochodzeniu. Egiptolodzy z Kairu twierdzą, iż szkło pochodzi z późnego okresu neolitycznego, albo wczesnego okresu predynastycznego. Faktem jest, że prymitywne ludu pustyni używały go do wyrobu grotów strzał, ale faktem jest, iż był wykorzystywany w charakterze surowca jubilerskiego w znacznie późniejszym okresie.

Wszelkie naukowe wyjaśnienia zawodzą. Drogą naturalnej selekcji pozostaje nam więc teza o wojnach atomowych. Wszystko wskazuje na to, iż jakieś 28 tysięcy lat temu na terenie Egiptu doszło do gigantycznej eksplozji nuklearnej. Znajdziemy wreszcie kilka podobnych śladów. Wiem o spalonych piaskach w Australii, Arabii Saudyjskiej, Mongolii i Chinach. Wszędzie jedynym wyjaśnieniem, którego nie da się uznać za pozbawione podstaw okazuje się być teza o wybuchu jądrowym. Poniższy artykuł pojawił się 16 lutego 1947 roku w Herald Tribune:

Po eksplozji pierwszej bomby atomowej w Nowym Meksyku piasek na pustyni stopił się, zmieniając w zielone szkło. Według magazynu 'Free World' ten fakt dał wiele do myślenia pewnym archeologom. Prowadzili oni prace wykopaliskowe w dolinie Eufratu, gdzie natrafili na warstwę kultury rolniczej sprzed 8 tysięcy lat, a następnie na znacznie starszą warstwę kultury pasterskiej oraz jeszcze starszej kultury człowieka jaskiniowego. Ostatnio dotarli oni do kolejnej warstwy (...) stopionego zielonego szkła. Przemyśl to, bracie.

Pozostaje mi powtórzyć ostatnie zdanie powyższego cytatu tym wszystkim, którzy jeszcze nie przekonali się do teorii wojen atomowych.

4. I na koniec zagadka tektytów. W literaturze geologicznej porusza się niemal nieustannie problem tajemniczych szklanych grudek, zwanych jako tektyty. Uważa się powszechnie, iż są one produktem ubocznym upadku meteorytu. Są jednak liczne rejony, gdzie nie ma o tym mowy. Albo brak jest krateru, albo obszar, na jakim rozsiane są tektyty jest tak olbrzymi, iż taka ich geneza jest niedopuszczalna. Poniżej podaję spis takich obszarów z datowaniami okresów, kiedy prawdopodobnie tektyty się pojawiły:

  1. Północnoamerykański pas występowania; 35 milionów lat. Obejmuje on całe południowo-wschodnie wybrzeże USA, od granic Meksyku po Kanadę, a także Kubę.
  2. Rejon Wybrzeża Kości Słoniowej; milion lat. Obejmuje obszar tegoż państwa, a ponadto Liberii i Sierra Leone.
  3. Aoelloul; 4 miliony lat. Zachodnia Afryka.
  4. Mołdawit; 15 milionów lat. Europa środkowo-wschodnia.
  5. Irgiztyt; milion lat. Wschodnie wybrzeża Morza Kaspijskiego.
  6. Australijsko-azjatycki pas występowania; 750 tysięcy lat. To największy na świcie rejon występowania tektytów, obejmujący Tasmanię, południową Australię, półwysep Indochiński, Tajwan, zachodnią część Indonezji.

Jak widać to znacznie odleglejsze czasy, niż te, z którymi mieliśmy dotychczas do czynienia, ale ich satysfakcjonujące i całościowe wytłumaczenie drogą naukową dotąd nie nastąpiło. Możliwe są, jeśli nie liczyć energii jądrowej trzy wytłumaczenia. Pierwsza z nich zakłada istnienie jakiegoś, do dziś nie odkrytego naturalnego procesu, który błyskawicznie przekształca glebę i skały w jednorodne, pozbawione domieszek wody i powietrza szkło i wyrzuca je na wysokość tysięcy kilometrów w górę, gdzie płynna masa ochładza się i opada na powierzchnię ziemi w postaci tektytów. To czysta hipoteza, chyba żeby za ów naturalny proces uznać eksplozję nuklearną. Druga odwołuje się do wulkanów, trzęsień ziemi, czyli pochodzenia tektytów z głębin Ziemi. Związku tego nie udało się jednak ustalić. Wreszcie pozostaje pomysł o księżycowym pochodzeniu tajemniczych minerałów. Konkretnie ma to być materiał wyrzucany przez księżycowe wulkany z tak olbrzymią siłą, że wydostaje się on z pola grawitacyjnego naszego satelity i opada na Ziemię. To, że tektyty w niczym nie przypominają skał księżycowych pomysłodawca tej teorii John O'Keefe tłumaczy 'ziemskim' pochodzeniem satelity, który powstać miał poprzez oderwanie fragmentu Ziemi w drodze niewyobrażalnie straszliwej kosmicznej katastrofy. We wnętrzu Księżyca miały według O'Keefe'a pozostać minerały typowo ziemskie. Jednak teza, że stosunkowo niedawno [750 000 - 1000 000 lat temu] na Księżycu miałyby mieć miejsce aktywność wulkaniczna jest dla astronomów niedopuszczalna. Zagadka pozostaje nierozwiązana.

alex AltaR

Tradycyjnie już apelują o kontakt, jeśli tylko macie jakiekolwiek źródła i informacje mogące wzbogacić niniejsze opracowanie.




LINKOR links: wizualizacje architektoniczne 1171501598 wizualizacje 3d 1171501598 okna warszawa 1171501598 Schleifscheiben PKD 1171501598 wózki dziecięce 1171501598

copyright by Bogowie.org.pl ' 1998-2010 / Alex44