| TOP Dział 09/2010 |
Kosmiczny skafander
Nowe interpretacje znalezisk
archeologicznych wysuwane przez zwolenników paleoastronautyki
opierają się w dużej mierze na subiektywnej ich ocenie. I nie
jest to w żadnym przypadku coś świadczącego o słabości tych
twierdzeń, czy ich małej wiarygodności, bowiem nauka czyni
dokładnie to samo, a mianowicie dokonuje oceny pewnych faktów i
interpretacji określonych artefaktów według właściwego dla
niej schematu - w pełni subiektywnie. Chodzi mi tu rzecz jasna o
teksty mitologiczne, legendy, wierzenia, w których pojawiają
się opisy pewnych zdarzeń, a także wizerunki bogów / ludzi
wyrażone najczęściej w kamieniu [względnie metalu
szlachetnym], tylko ten bowiem surowiec jest w stanie przetrwać
nienaruszony przez tysiąclecia.
I tak archeologia widzi w mitach
jedynie bajki, czystą abstrakcję, w najlepszym zaś razie
mistyczne wierzenia odwołujące się bądź naśladujące
procesy zachodzące w przyrodzie [pozorny ruch Słońca,
Księżyca, gwiazd, pioruny, burze itd.]. W każdym razie - jest
to li tylko fantazja. To samo odnosi się do wizerunków
plastycznych utrwalonych w rzeźbach, rytach, malowidłach,
geoglifach, płaskorzeźbach...
Na przeciwnym biegunie
interpretacyjnym stoi paleoastronautyka. Nauka ta, zgodnie z
zasadą brzytwy Ockhama [rozwiązanie najprostsze jest zwykle
najlepsze], przeprowadza analizę pozostałości z dawnych
czasów w sposób możliwie dosłowny, zakładając, iż to
wszystko, o czym czytamy w mitach wydarzyło się naprawdę, w
świecie rzeczywistym, zaś te zagadkowe postaci, które widzimy
w dziełach plastycznych, faktycznie chodziły swego czasu po
Ziemi. I tak 'pioruny' zamieniają się w lasery, 'bogowie' w
astronautów, 'ogniste rydwany' w statki kosmiczne, a 'szaty
rytualne' w kosmiczne skafandry. Paleoastronautyka przyjmuje tu
założenie, iż ludzie pierwotni obserwując działanie techniki
na wysokim poziomie opisywali wszystko tak, jak widzieli, a że
brakowało im słownictwa stosowali opisy, które później
przekształciły się w mity. Bo i trudno właściwie odczytać
taką relację, gdy samemu się nie widziało owego 'cudu' na
własne oczy. Współcześnie mamy już wyobrażenie o
technologii niezbędnej do podróży kosmicznych i możemy
dzięki temu dokonać nowej, właściwej interpretacji antycznych
legend.
Nie ulega wątpliwości, iż czasem
trzeba wykazać się sporą dawką wyobraźni, by ujrzeć
elementy stroju charakterystycznego dla kosmonautów w ubiorze
przedstawionym na niektórych wyobrażeniach, ale spojrzeć
trzeba na to z szerszego punktu widzenia. Jeśli bowiem weźmiemy
pod uwagę sporą liczbę istniejących tekstów i znalezisk,
gdzie nie ma większych wątpliwości co do tego, iż to co
widzimy / o czym czytamy faktycznie przypomina skafandry
kosmiczne [co innego zaakceptować, czy rzeczywiście są to
one!], to taka właśnie interpretacja staje się owym prostszym
rozwiązaniem, koncepcją, która dzięki mnogości poszlak
nabiera charakteru teorii, co do której powiedzieć możemy, iż
jest udowodniona, a co najmniej poparta silnymi argumentami.
Jeśli będziemy mieli na uwadze całokształt problemu
dostrzeżenie w malowidłach dziwnie 'ubranych' ludzi -
kosmitów, nie będzie problemem. A co najważniejsze nie trzeba
się będzie odwoływać do górnolotnych, a w swej istocie nie
mających żadnej wartości kombinacji z bogami pszczół,
deszczu, piorunów itd.
Artykuł ten ma jedynie zaznaczyć
istnienie wskazanego problemu, powinien się bowiem składać
niemal wyłącznie ze z zdjęć. Te zaś znajdziecie w Galerii
Czasu Bogów. Aktualnie są to: Figurki Dogu [otwórz
galerię], Lore Lindu [otwórz
galerię] oraz Wizerunki bogów [otwórz
galerię].
Sami musicie dojrzeć na tych zdjęciach naiwne, dziecięce
można by rzec rysunki, które nieudolnie starają się
przedstawić kogoś, kto dzięki swej aparaturze, przyrządom i
technice jest tak niesamowicie potężny, że zdaje się być
wszechmogącym. Zwracam jednak uwagę, iż jedynie lektura
tekstów przedstawiających teorię paleoastronautyczną pozwoli
spojrzeć na to bez kpiącego uśmieszku, że dopiero gruntowne
poznanie innych dowodów pozwoli doszukiwać się ich samemu w
mitach i wyobrażeniach artystycznych. Ale w końcu od czego jest
dział PALEO!
Oglądając powyższe [jak i inne]
zdjęcia zwracajcie szczególną uwagę, na pewne
charakterystyczne elementy pojawiające się wyjątkowo często:
- nienaturalne proporcje lub kształty ciała; archeologia
tłumaczy to brakiem umiejętności rysowniczych u prymitywnych
ludzi, co jednak nie przeszkodziło im w idealnym odwzorowywaniu
człowieka, gdy tylko tego chcieli. Wniosek może być tylko
jeden - owe dziwne postacie to nie ludzie i zostało to
szczególnie podkreślone
- kosmiczne hełmy na głowach, często wyposażone w antentki i
inne gadżety; dla archeologii to 'garnki' na głowie, ale czy to
ma sens? ;-)) Niektóre elementy są tak dalece zbieżne z tym,
co widzimy u prawdziwych kosmonautów, albo w filmach S-F, że
głosy o 'indiańskich pióropuszach' są wyjątkowo śmieszne.
Niekiedy pojawiają się charakterystyczne wizjery
- obcisłe, często współcześnie wyglądające stroje,
zaopatrzone nierzadko w szereg pasków spinających całość, a
także rur [doprowadzających odpowiednie dla Obcych powietrze?]
prowadzących do hełmów.
- zegarki na rękę i inne najróżniejsze gadżety, wajchy,
pudełka itd.
- olbrzymie, wręcz nienaturalnie duże oczy, tak typowe dla
dzisiejszych opisów UFOludków
Opisów, co do których możemy
snuć przypuszczenia o ich technicznym rodowodzie nie brakuje w
mitologiach całego świata. Nie będę tu jednak przytaczał
całego zestawu cytatów ze starożytnych podań zwłaszcza, iż
często są dość enigmatyczne i - w oderwaniu od kontekstu -
niewiele dające w odbiorze. Zaznaczę jedynie, iż czasami, w
podobnych opisach, może nie chodzić o skafander kosmiczny, ale
[zwłaszcza gdy ową 'szatę' nosi człowiek] o rodzaj ubioru
ochronnego. Wiele świadczy bowiem o promieniowaniu radioaktywnym
[n/p Arka Przymierza], czy o niebezpiecznych substancjach
chemicznych, z jakimi stykali się starożytni przy okazji
kontaktu z bogami z Kosmosu. Czy mając to na uwadze nie należy
przemyśleć na nowo obecnych w praktycznie każdej religii /
mitologii rytuałów oczyszczających?
Pozwolę sobie jedynie przedstawić
fragment mitów sumeryjsko-babilońskich dotyczący Inanny -
Isztar, który jest w interesującym nas aspekcie niezwykle
ciekawy. Opisy jej podróży do siedzib boskich krewniaków są
częste w tekstach Sumerów, ale szczególnie wyprawy do
królowej podziemi - siostry Inanny - Ereszkigal są naprawdę
ciekawe. W odróżnieniu bowiem od wycieczek do innych bogów
przebywających zazwyczaj w miastach / bazach rozsianych w
dolinie Tygrysu i Eufratu, podróż do wspomnianej bogini
prowadziła poza Ziemię i wymagała specjalnych przygotowań.
Liczne teksty tego tyczące wyróżniają siedem elementów, a
obrazem przygotowanej do lotu bogini jest choćby rzeźba 'bogini
z wazą' odnaleziona w Mari w 1934 roku, czy liczne kamienne
wyobrażenia znalezione w latach 1903-14 przez Waltera Andrae w
Assur, w świątyni Isztar. Oto co musiała zrobić bogini zanim
poleciała z odwiedzinami:
- SHU.GAR.RA wkładała na głowę.
- "Miernicze wisiorki" na uszy.
- Łańcuchy z błękitnych kamyków na szyję.
- Bliźniacze "kamienie" na ramiona.
- Złoty cylinder w dłoniach.
- Pasy, opinające jej piersi.
- Szatę PALA, owiniętą wokół ciała.
Brzmi to skomplikowanie,
mistycznie, chaotycznie, całkowicie abstrakcyjnie. I takie są
właśnie interpretacje serwowane przez archeologię, która -
zamknięta w okowach swoich dogmatów - nie chce dostrzegać
pewnych rzeczy. I w ten sposób kosmiczny skafander staje się
'rytualną szatą', 'magicznym ubiorem' i innymi zupełnie nie
pasującymi do kontekstu [w tym micie wyraźnie chodzi o podróż
i to do innego świata, a nie o jakieś obrzędy] twierdzeniami.
Spróbujmy teraz dokonać tłumaczenia tekstu na
paleoastronautyczną modłę:
-1- SHU.GAR.RA
oznacza dosłownie "ten, który posyła daleko w
Kosmos", a był to hełm - niezbędny atrybut boskich
podroży obecny nie tylko na posągach Isztar, ale w niezliczonej
liczbie rytów, rzeźb, płaskorzeźb od Japonii po Amerykę. To
hełm właśnie stoi za tymi wszystkimi nieproporcjonalnie
dużymi głowami w kształcie ogromnej bańki, czasem
wyposażonej w różnego rodzaju dodatki [anteny, specyficzne
wizjery, 'pudełka'] oraz nieludzkimi, wręcz technicznymi
obliczami, które bardziej przypominają roboty niż żywe
istoty.
-2- "Miernicze
wisiorki" to nakładane na hełm pudelka
zasłaniające uszy, które nietrudna zauważyć choćby na
olomeckich głowach, rzeźbach Majów itd. A oczywiście nic to
innego, jak słuchawki, a może innego typu aparatura? W
oficjalnych tłumaczeniach są to dosłownie kolczyki, biżuteria
zakładana na uszy. I na siłę nie zauważa się tego, że w
wielu przypadkach nie może być o tym nawet mowy, bo 'wisiorki'
zasłaniają całe uszy i stanowią część - maski / hełmu, w
żadnym więc razie nie są ozdobą!
-3- Tu dla właściwego odczytania
wersu przyda się odrobina plastycznej wyobraźni. Jeśli się
bowiem spojrzy się na rzeźbę widać nie łańcuch,
lecz cos na kształt obroży, a wtedy wystarczy przywołać z
pamięci wygląd skafandra kosmonauty, czy stroju głębinowego
płetwonurka i zauważyć, że to nie żaden łańcuch, a cześć
łącząca hełm z reszta stroju. Wszystko zaczyna układać się
w spójną całość, mającą znacznie więcej wewnętrznej
logiki, niż brzmiąca z pozoru wiarygodnie opowieść o
liturgicznych szatach.
-4- Owe "kamienie"
na ramionach podtrzymywały coś, co jest niewidoczne na
płaskorzeźbach i jedynie rzadko, dysponując rzeźbami, można
to cos zauważyć. A jest to zagadkowe pudełko na plecach
łączące się pasem i wężem z podstawą hełmu. Aparat
dostarczający tlen? Drobne zamieszanie może wywołać fakt, iż
czasem takie urządzenie przedstawiane jest w rękach postaci,
bądź wiszące z przodu ciała (Majowie, hinduski bóg Ganesza).
Tymczasem u Innany:
-5- mamy złoty cylinder.
Tu o opracowanie jednego, w miarę prawdopodobnego jest
kłopotliwe, bo mamy i pojemnik na plecach i w rękach: Na górze
cylindra mamy otwór. Czyżby stad urwał się wąż
doprowadzający powietrze do hełmu ? A pudełko na karku
spełniałoby inna rolę? Ale może to być także swoiste
urządzenie sterownicze, takiego typu jaki występuje u Majów,
czy Azteków - trzymane w rękach pudełko, czasem ze specjalnym
uchwytem, które mi osobiście nieodmiennie przywołuje na myśl
najrozmaitsze detektory pojawiające się w każdym niemal filmie
S-F.
-6- pasy na piersiach
nie wymagają chyba tłumaczenia, a spinają one:
-7- owinięta wokół ciała szatę
PALA, co znaczy - "szata władców" - w moim
odczuciu skafander kosmiczny!
R
|