| TOP Dział 09/2010 |
Czas Bogów/Paleo/Kronika z Akakor I
| Kronika z Akakor Część pierwsza:
Księga Jaguara
|
Wprowadzenie
Karl Brugger, historyk, socjolog dziennikarz od lat pracujący w
Ameryce Południowej, niekwestionowany specjalista w dziedzinie
wiedzy o kulturze, mitach, wierzeniach Indian Ameryki
Łacińskiej.
W 1972 poznał on
w Manaus Tatanuca Narę, Metysa, wodza amazońskich plemion
Ugha-Mongulala, Dacca i Haisa. Zdobywszy zaufanie i przyjaźń
Wodza usłyszał historię jego ludu. Ujęta jest ona w postaci
czterech ksiąg: Jaguara, obejmującej okres od początku
kolonizacji Ziemi przez bogów aż po 'drugą katastrofę
światową' -lata 13000 do 3166 pne [lata -3000 do 7315 irc][1]
i Orła opisującej wydarzenia późniejsze od roku 3166 pne do
czasów Kolumba - rok 1492 [lata 7315 do 11973 irc]. Dalej mamy
Księgę Mrówki opisującą walki z kolonizatorami - 1492 - 1932
i Księgę Wodnego Węża będącą zapowiedzią 'trzeciej
katastrofy', która ma dotknąć Ziemię. Z punktu widzenia
paleoastronautyki interesujące wydają się być jedynie dwie
pierwsze księgi i nimi też się zajmę. W tym artykule postaram
się przeanalizować Księgę Jaguara, a więc najdawniejsze
dzieje tajemniczego plemienia.
Nie
kończący się, przerywany tylko dla zmiany taśmy monolog
opowiada historię Indian Mongulala obejmującej niewyobrażalny
okres czasu: od chwili przybycia bogów na Ziemię ponad 13
tysięcy lat przed naszą erą, aż po współczesność.
Historia ta jest o tyle niezwykła, że Mongulala są
według słów ich przywódcy narodem wybranym przez bogów przed
15 tysiącami lat. Kolejny 'naród wybrany' w
historii...
AKT I - 'przybyli
bogowie'
Kronika z Akakor to spisane dzieje mojego ludu, rozpoczynające
się w godzinie zero, kiedy opuścili nas bogowie. Wtedy to Ina,
pierwszy książę plemienia Ugha-Mongulala, polecił spisać
dobrym językiem i wyraźnym pismem wszystko, co się wydarzyło.
I tak Kronika z Akakor zaświadcza dzieje najstarszego ludu
świata. Od samego początku, od godziny zero, kiedy opuścili
nas Dawni Władcy [...]. Opowiada też o początku dziejów,
kiedy mój lud był jedynym na całym kontynencie [...].
Na
początku wszystko było chaosem.
Ludzie
żyli jak zwierzęta, bezrozumnie i bez wiedzy, bez praw, nie
uprawiając ziemi, nie odziewając się ani nawet nie
przykrywając swej nagości. Tajemnice natury były im obce.
Żyli po dwoje, po troje, w zależności od tego, jak zrządził
przypadek, w jaskiniach czy skalnych rozpadlinach. Chodzili na
czworakach.
Aż
przybyli bogowie. Oni przynieśli im światło. [...]
Przybysze
stworzyli wielkie imperium. Wytyczyli drogi i kanały, zasiali
nowe rośliny, cierpliwie przekazywali swą wiedzę niezbędną
do zrozumienia tajemnic natury. Dzięki tym zasadom Ugha
Mongulala przeżyli tysiąclecia, wielkie katastrofy i krwawe
wojny.
...kolejny
'naród wybrany' i jak każdy taki naród: 'pierwszy' i
'najstarszy', a przede wszystkim - jedyny. Niezależnie od epoki,
regionu świata, kultury, zawsze i wszędzie, w każdej [?]
istniejącej ziemskiej mitologii zawsze napotkamy te określenia.[2]
Jak widać egocentryzm nie jest nową cechą ludzkości.
Sama
historia ucywilizowania prymitywnych grup ludzkich również nie
jest oryginalna. Schemat pozostaje ten sam, co gdzie indziej, czy
to u ludów, które stworzyły wspaniałe cywilizacje[3],
czy to u narodów, które nie miały na tym polu większych
osiągnięć.[4] Takie przedstawienie
początku ludzkości, jako ucywilizowania barbarzyńskich hord
jest wspólne wszystkim [?] pierwotnym kulturom, nie mającym
swoich źródeł w rozwiniętych poprzednikach. W tych bowiem
kulturach humanocentryzm posunął się dalej - bogowie nie
ucywilizowali ludzi, ale ich stworzyli, ludzie nie rozwinęli
się z dzikich stad małpoludów, ale zostali ukształtowani
przez bogów na ich obraz i podobieństwo.[5]
Jeszcze później nauka uczyni kolejny krok na drodze ludzkiego
zapatrzenia w siebie - nas nikt nie stworzył ! Sami, siłą
własnego intelektu stworzyliśmy naszą cywilizację od podstaw
i nikomu innemu nie pozwolimy przypisać tego dokonania, nawet
bogom, a już szczególnie bogom-astronautom.
Idźmy
jednak dalej. Niczym w greckiej mitologii odnajdujemy chaos,
obraz pierwotnych ludzkich społeczności tkwiących w
barbarzyństwie.[6] Kres temu położyło
dopiero przybycie bogów, ich wiedzy i pomocy. Wszystko to nic
innego, jak historia stworzenia Adama z apokryficznych 'Legend
Żydów z czasów pradawnych'[7], albo mezopotamskie
eposy w pigułce ! A co dalej ? Oczywiście nie mogło
zabraknąć Prometeusza z jego ogniem, który pod różnymi
imionami, czy wręcz anonimowo pojawia się w wielu mitologiach
wielu ludów.[8]
Wiemy
już w mniej więcej co się stało. Tajemniczy Przybysze z
kosmosu po dotarciu na Ziemię natrafili na pierwotnych ludzi,
stworzyli ich cywilizację, dali wiedzę i pismo.[9]
Wypadałoby teraz zadać następne pytania: kiedy to się stało
i kim byli bogowie, skąd pochodzili.
AKT II - bogowie
Kiedy
się to wszystko stało, nie wiemy. Skąd przybyli obcy, wiadome
jest tylko niejasno. Nad sprawą pochodzenia naszych Pierwszych
Władców rozciąga się mgiełka tajemnicy, której nie jest w
stanie rozwiać nawet wiedza kapłanów. Wedle przekazów naszych
praojców musiało to być mniej więcej 3 000 lat przed godziną
zero, 13 000 lat przed Chrystusem, wedle rachuby czasu Białych
Barbarzyńców, Wtedy to nagle pojawiły się na niebie
błyszczące statki. Potężne ogniste znaki rozświetliły
równinę. Ziemia drżała, po wzgórzach przetaczał się
grzmot. Ludzie pokłonili się z czcią przed Obcymi, którzy
przybyli, by objąć Ziemię we władanie. [...]
Wraz z
przybyciem Pierwszych Mistrzów, tworzących 130 rodzin, zaczął
się na ziemi Wiek Złoty. Osiedlili oni wędrowne plemiona i
lojalnie dzielili się z ludźmi każdym płodem ziemi. Nauczyli
nas swych praw. Byli podobni do ludzi, mieli delikatne rysy,
czarne włosy i białą skórę. Był wszakże pewien szczegół,
którym różnili się od ludzi - mieli po sześć palców u rąk
i u nóg. Był to znak ich boskiego pochodzenia.
Z
pomocą wybranych rodzin Bogowie stworzyli nowe plemię, któremu
nadali nazwę Ugha Mongulala, co oznacza 'plemię wybranych
sprzymierzeńców'. Nastąpiło połączenie się obu ras.
Dlatego jeszcze dziś plemię Ugha Mongulala przypomina swych
boskich przodków. Jego członkowie są wysokiego wzrostu, mają
orle nosy, czarne włosy i migdałowe oczy.
Jako swoją ojczyznę Obcy wymieniali bardzo
odległy świat położony w głębinach Kosmosu. Tam mieszkali
ich praojcowie. Stamtąd przybyli, aby przynieść innym światom
swoją wiedzę. Nasi kapłani powiadają, że było to potężne
imperium, składające się z wielu planet, tylu, ile jest
ziarenek pyłu na drodze. I powiadają jeszcze, że obydwa te
światy, świat naszych Dawnych Władców oraz Ziemia, spotykają
się co sześć tysięcy lat. Wtedy bogowie powracają.
Któż
zdoła pojąć działania bogów? Któż zdoła zrozumieć ich
czyny? Zaprawdę bowiem potężni byli, niepojęci dla zwykłego
śmiertelnika. Wiedzieli wszystko o biegu gwiazd i prawach
przyrody. Zaprawdę, znali nawet najwyższą zasadę świata. Sto
trzydzieści rodzin przodków przybyło na Ziemię [...].
Przybysze,
którzy na nich przybyli, powiedzieli nam, ze ich Świat nazywa
się Schwerta i leży w głębinach Kosmosu. W Schwerta żył ich
lud, a oni wyruszyli, aby zwiedzać inne światy i nieść im
swą wiedzę.
Bogowie
mający ojczyznę ? Bogowie mieszkający na planetach podobnych
do Ziemi ? Bogowie z własnym państwem ? Nie tak sobie dziś
wyobrażamy boga [jeśli w niego wierzymy], ale tak właśnie
ludy pierwotne postrzegały istoty wyższe. Jako nie różniące
się niczym za wyjątkiem wiedzy, techniki i możliwości,
społeczności podobne do ludzkich. Jednak właśnie ta ogromna
przepaść technologiczna dzieląca naszych praprzodków i gości
z gwiazd sprawiła, iż zyskali Oni miano bogów. Być może My
sami w przyszłości, dzięki zaawansowanej technice dotrzemy na
jakaś młodą planetę, na której z prymitywnych istot
stworzymy nowy inteligentny gatunek. A przedstawimy się jako
bogowie z Błękitnej Planety. Analogicznie do kwestii stworzenia
człowieka, tak i wizerunek bogów zmieniał się wraz z rozwojem
cywilizacyjnym. Im bardziej rozwijała się ludzka kultura, im
więcej wiedzy i możliwości zdobywaliśmy tym bardziej obraz
bogów/boga oddalał się od dawnych wizerunków. Nie mogło być
bowiem, by człowiek mógł choć zbliżyć się do istot
niebiańskich. Z drugiej strony obraz boga-człowieka tracił na
atrakcyjności. Bóg musiał być potężny, wszechmocny, musiał
być tajemnicą, a nie człowiekiem posługującym się
'kuglarskimi' sztuczkami. Apogeum tego procesu odnajdziemy w
religiach monoteistycznych, a bardziej jeszcze w postaci brahmana[10]. Współczesność,
głównie dzięki osiągnięciom nauki, posunęła się nawet do
zakwestionowania istnienia istot boskich, co biorąc pod uwagę
to, kim są bogowie ziemskich religii i mitologii jest, o ironio,
jak najbardziej słuszne ![11]
Bogowie.
Tatunca Nara wie jedynie w zarysie, kim Oni byli, skąd
pochodzili. My możemy jednak w tym względzie skorzystać z
nieocenionego źródła, jakim jest analiza porównawcza wierzeń
i mitologii. Skoro bowiem w wielu innych opowieściach o
powstaniu człowieka i przybyciu bogów relacja jest niemal
identyczna, można przecież przyjąć, że zdarzenie to
rzeczywiście miało miejsce, więcej - że odbyło się to w tym
samym czasie, a nawet, że może chodzić o tą samą rasę
Obcych[12]. Możliwe więc, że
bogowie pochodzili z Syriusza, jak chcieliby Dogonowie i
Dropowie, którzy skądinąd sami są, jak się zdaje, potomkami
Przybyszów[13] ? Wódz Indian Mongulala
twierdzi, że sami bogowie określili miejsce, z którego
przybyli nazwą Schwerta. Możemy jedynie zgadywać jaki system
kryje się za tą nazwą. Istnieje pewna wskazówka, o niej
jednakże napiszę w trzeciej części artykułu.
Jeśli
chodzi o datowanie, Tatunca Nara mówi o 3 tysiącach lat przed
godziną zero [początkiem kalendarza - 10 481 p.n.e.], czyli o
połowie XIV tysiąclecia p.n.e. Kronika z Akakor daje nam więc
dość dokładną datę przybycia bogów na błękitną planetę.
W innych opowieściach czas przybycia Stwórców ginie w mrokach
przeszłości, ale napotykamy tu na pomocną wskazówkę - w
pewnym czasie po tym zdarzeniu miało miejsce inne, o którego
umiejscowienie w czasie o wiele już łatwiej. Mówię tu o
potopie, wielkiej katastrofie, która spustoszyła świat, jest
ona datowana na okres około 12-10 tysięcy lat p.n.e., szerzej o
tym w następnych ustępach. Mając tą datę należy przyjąć,
iż odwiedziny z gwiazd miały miejsce odpowiednio wcześniej, a
więc w czasie, o którym mówią Mongulala.
Analizując
kolejną opowieść o 'stworzeniu', kolejną mitologię trudno
oprzeć się wrażeniu, że gdzieś się to już czytało. Gdyby
zebrać wszelkie mitologie świata w jedną całość, uzyskując
z niej samą esencję, otrzymalibyśmy wspólną dla całej
planety opowieść o przybyciu 'ludzi z gwiazd', którzy
stworzyli, a przynajmniej ucywilizowali nas - ludzi z Ziemi.
Jednakże
bogowie nie byli wcale tak wszechmocni, jak wydawało się
prymitywnym Mongulalom. Mimo, iż znali ponoć wszelkie tajemnice
Wszechświata [najwyższa zasada] byli uzależnieni od procesów
zachodzących w Kosmosie, od cyklicznych zmian w układzie ciał
niebieskich. Do Ziemi mogli się zbliżyć jedynie raz w
przeciągu 6 tysięcy lat ! A przybyła ich jedynie garstka [130
rodzin]... Podobne 'cykliczne' odwiedziny bogów nie są czymś
obcym w mitologiach świata, a zawsze wiążą się z pewnymi
zdarzeniami astronomicznymi[14]. Co ciekawe cykl
taki [babilońskie 3600 lat] pokrywa się z największymi,
rewolucyjnymi zmianami cywilizacyjnymi na Bliskim Wschodzie,
takimi jak nowe gatunki zbóż, wytop metali, początek
osiadłego trybu życia ludzi, porzucenie gospodarki
zbieracko-myśliwskiej na rzecz rolniczej... To jednak temat na
inny artykuł[15].
Przybycie
bogów na Ziemię jest w legendach Indian dżungli amazońskiej
przedstawione jako jedynie element wielkiego procesu szerzenia
wiedzy wśród prymitywnych form życia zamieszkujących
Wszechświat [przybyli, aby szerzyć innym światom wiedzę].
Koncepcja bogów - nauczycieli również nie jest niczym
niezwykłym. Raz przybiera bardziej postać opieki, często
surowej i wymagającej, i swobodnego rozwoju. Charakterystyczne
jest to dla wierzeń kultur wyrosłych na podwalinach
położonych przez inne, wcześniejsze cywilizacje [n/p: Żydzi
na gruncie cywilizacji kannanejsko-fenickiej], innym razem - w
przypadku, gdy bogowie ingerowali w rozwój prymitywnych plemion
- pełnili rolę nauczycieli. Często nazwy ich określające to
właśnie oznaczają, weźmy choćby Kaczynów - boskich
nauczycieli Majów. Czasem w jednej mitologii pojawiają się
dwie grupy istot pozaziemskich mających odmienne podejście do
człowieka. I raczej nie jest to wynikiem wymieszania się
dawnych mitów i nowych koncepcji, ale obrazuje rzeczywisty
konflikt między przybyszami przybierający nawet postać
otwartej wojny, której 'Heleną Trojańską' była...
ludzkość. Niezależnie od tych zawirowań początek naszej
cywilizacji, a może i naszej rasy jest wynikiem celowej
ingerencji z zewnątrz.
Przybysze
ze Schwerta okazali się dobrymi władcami, nieśli swym
'dzieciom' wszelką pomoc, wiedzę i opiekę. Popełniony przez
nich 'grzech pierworodny', który da się doszukać w wielu
mitologiach, a którym jest nic innego, jak wymieszanie ras
poprzez kontakty seksualne bogów z ludźmi, nie spotkał się z
żadną negatywną reakcją 'góry', czyli naczelnego boga[16]. Doszło do zmieszania
się krwi Mongulala i Pierwszych Mistrzów, czego owocem było
plemię białych Indian. O tym, czy da się udowodnić ich
istnienie, w części trzeciej tekstu.
AKT III -
"powrócimy !"
Bogowie
władali z Akakor. Władali ludźmi i Ziemią. Mieli statki,
szybsze od ptaków. Statki, które bez żagli i sterów, w dzień
czy nocy, docierały do celu. Mieli magiczne kamienie do
patrzenia dal. Widać w nich było miasta, rzeki, wzgórza,
morza. Cokolwiek działo się w niebie lub na ziemi, znajdowało
tam swoje odbicie, Najwspanialsze jednak były podziemne
pomieszczenia mieszkalne, Bogowie przekazali je swym Wybranym
Sługom jako ostatnią spuściznę. Albowiem Dawni Władcy są z
tej samej krwi i mają tego samego ojca [...].
W dniu, kiedy bogowie opuścili Ziemię,
przywołali do siebie Inę [...] >Ino, wyruszamy w drogę
powrotną. Daliśmy ci dobre rady i nauczyliśmy cię światłych
zasad. Wracamy do swoich [...]. Nasze dzieło zostało wykonane.
Wypełniły się nasze dni [...]. Powrócimy, gdyby coś wam
groziło. Teraz jednak zbierz wybrane plemiona, Zaprowadź je do
podziemnych pomieszczeń mieszkalnych, aby uchronić je przed
nadciągającą katastrofą.
W
godzinie zero, 10 481 lat prz. Chr. według rachuby czasu
Białych Barbarzyńców, bogowie opuścili Ziemię. Dali sygnał
do rozpoczęcia nowego rozdziału dziejów mojego ludu, na który
- kiedy już błyszczące złotym blaskiem statki naszych Dawnych
Władców pogasły jak gwiazdy na niebie - czekał czas
straszliwy [...].
Wybrani
Słudzy mieli tylko obraz bogów w swych sercach. Piekącymi
oczami wpatrywali się w niebo. Ale błyszczące złotym blaskiem
statki nie powróciły. Puste było niebo. Żadnego. dźwięku.
Niebo pozostało puste [...].
Przybysze
władali Ziemią. Władali nią z Atlantydy, Kassakary[17], Sumeru...[18] Władali też z
położonej w głębi dżungli twierdzy Akakor. Mimo, iż była
ich garstka [130 rodzin, jeśli wierzyć Kronice[19]]
nie było to dla nich problemem. Dysponując niewyobrażalną
przewagą techniczną byli bogami, a bogom się nie sprzeciwia.
Tatunca
Nara przekazuje nam informacje o technologii Obcych tak, jak jego
przodkowie ją pojmowali: w sposób naiwny, przesądny, pełen
strachu, ale i podziwu. Jego opowieść nie może się co prawda
równać z takim dziełem jak opowieści o latających vimanach
zawarte w Wedach[20], ale jest również cennym
źródłem informacji o technice, która gościła na Ziemi, a
która przeminęła wraz z odejściem bogów.
Jak
w eposach indyjskich, tak i w Kronice mowa jest o latających
statkach poruszanych niewidzialną siłą, które niezależnie od
pory dnia i nocy docierały wszędzie tam, gdzie dotrzeć miały.
Indianie znali jedynie swoje łódki, pojazdy bogów były dla
nich wielką zagadką. Opisywali je więc w jedyny im dostępny
sposób - przez porównanie z własnymi środkami transportu,
jako przeciwieństwo rzecznych czółen i stateczków[21]. Przybysze mieli również
możliwość komunikowania się na odległość. Być może z
innymi grupami swoich pobratymców, które odgrywały rolę
bogów dla innych plemion, narodów ? Być może dzięki
systemowi satelitów, bądź statków kosmicznych krążących
wokół Błękitnej Planety mogli obserwować Ziemię ?[22]
Cokolwiek
jednak zaobserwowali były to wieści przerażające ! Obcy, owi
'wszechmocni' bogowie musieli uciekać ! I nawet nie przyznali
się do tego przed swoimi podopiecznymi. Obiecali im, że
powrócą w chwili zagrożenia, tymczasem ta chwila nadchodziła,
a Oni o tym wiedzieli... i odlecieli. Nie byli wstanie
powstrzymać nadchodzącego kataklizmu, ani też ochronić ludzi
przed nadchodzącą zagładą. Jednakże katastrofę przewidzieli
i przedsięwzięli środki zmierzające do ocalenia choć w
części dorobku swoich działań na polu wspomagania rozwoju
ludzkiej cywilizacji. W Egipcie powstały piramidy[23] - niezniszczalna skarbnica
wiedzy, w amazońskich lasach podziemne kompleksy mieszkalne
mające uchronić choć część ludu Mongulala od zagłady. Być
może przypominały one sławne podziemne miasta w Turcji, czy
Ekwadorze[24] ? Bogowie musieli
odlecieć, pozostawić ludzkość samej sobie będąc niezdolnymi
do przeciwstawienia się siłom przyrody. Jeden chlubny wyjątek
uczynili Kaczynowie ewakuując mieszkańców pogrążającej się
w Pacyfiku Kassakary, transportując wszystkich na Jukatan[25]. Migracja ta zrodziła
według tradycji Indian Hopi kultury Majów, Inków i innych.
Wątek
odejścia bogów, niewyobrażalnie wielkiej katastrofy i
zapowiedzi powrotu pojawia się niemal w każdej mitologii,
religii, czy to będą legendy i opowieści Majów, Azteków,
Hopi, Mongulala, czy też historie przekazane w tradycjach
judeochrześcijańskiej, mezopotamskiej, chińskiej i innych[26]. Wszystko to wskazuje na
to, że owa katastrofa będąca przyczyną odlotu Przybyszów z
gwiazd była kataklizmem ogarniającym całą planetę, wszystkie
kontynenty przyczyniając się wręcz do zagłady niektórych
lądów, takich jak osławiona Atlantyda, czy Kassakara z
opowieści Białego Niedźwiedzia - szamana ludu Hopi. Zdarzenie
to nosi różne nazwy u poszczególnych narodów, jednakże w
naszym kręgu kulturowym znane jest pod jedną nazwą - potopu i
wydaje się, ze to właśnie określenie jest najtrafniejsze.
Tatunca Nara podaje nam nawet dokładną datę ! W roku 10 481
p.n.e. bogowie odeszli ostrzegając przed zbliżającą się
katastrofą. Potop nastąpił według Kroniki 13 lat później. W
10 468 roku pne Ziemią wstrząsnął niewyobrażalny kataklizm.
Czy to przypadek, iż właśnie ten okres [12-10 tysięcy lat
p.n.e.] jest okresem, w którym wszystkie [?] starożytne kultury
umiejscawiają opisywany w swoich legendach kataklizm ? A co
więcej, ten właśnie okres to czas naukowo stwierdzonego
gwałtownego podniesienia się poziomu wody w oceanach, który
rzeczywiście spowodował olbrzymie powodzie na terenach
nizinnych, wybrzeżach, w dolinach rzecznych - czyli wszędzie
tam, gdzie rozwijały się najstarsze cywilizacje, trafnie
nazwane przez historyków 'cywilizacjami wielkich rzek'
[odnośnie cywilizacji Egiptu i Azji] ? Czy to przypadek, że
powodu tej globalnej powodzi, zmian klimatycznych[27], czy wręcz odwrócenia
się biegunów magnetycznych planety[28],
jak twierdzą niektórzy, doszukuje się w olbrzymiej katastrofie
kosmicznej, która dotknęła Ziemię ? Ja nie wierzę w
przypadki.
Na
koniec analizy cytowanego fragmentu Kroniki z Akakor chciałbym
zwrócić jeszcze uwagę na kolejne istotne podobieństwo, jakie
da się zauważyć między powyższym fragmentem, a innymi
starożytnymi tekstami. Chodzi mi o zwrot: I Ina ujrzał, jak
unoszą się w swych statkach ku niebu, z towarzyszeniem ognia i
grzmotu. Kto choć trochę zna Biblię doskonale pamięta opis
przybycia Jahwe na górę Synaj w towarzystwie ognia i grzmotów[29], co zresztą jest
nieodzownym elementem opisu przybycia/odlotu bóstw. Bo czyż
lepiej można opisać lądowanie pojazdu kosmicznego ? Sięgnijmy
tu po opis afrykańskiego plemienia Dogonów: Arka
wylądowała w suchej krainie Lisa, a wokół niej kłębiły
się tumany kurzu, unoszone wysoko przez trąbę powietrzną
wywołaną pojawieniem się arki... Gwałtowność zderzenia
spowodowała zniszczenie terenu... Pojazd wirował nad ziemią.
Pozostawiam
to bez komentarza.
AKT V - zagłada
Kronika
z Akakor zawiera tajemnice wybranych plemion [...]. Opisuje
rozwój i upadek wybranego przez bogów ludu aż do końca
świata, kiedy to bogowie powrócą po trzeciej wielkiej
katastrofie, która zniszczy ludzi [...].
Tak
jest napisane. Tak powiadają kapłani. Tak jest zapisane w
dobrym języku, wyraźnym pismem.
Oto
wieść o zagładzie ludzkości. Co zdarzyło się na Ziemi? Kto
sprawił, że zadrżała? Kto sprawił, że zatańczyły gwiazdy?
Kto kazał wodzie wytrysnąć ze skał? [...] Było straszliwie
zimno i lodowaty wicher smagał ziemię. Było straszliwie
gorąco i ludzie płonęli od swych oddechów. Ludzie i
zwierzęta uciekali w panicznym strachu. Rozpaczliwie biegali we
wszystkie strony. Próbowali wspinać się na drzewa, a drzewa
odrzucały ich daleko od siebie. Próbowali dostać się do
jaskiń, a jaskinie zapadały się nad nimi. Co było u dołu,
zostało wywrócone do góry. Co było na górze, zniknęło w
otchłani [...]
Ten
fragment mógłbym właściwie pozostawić bez komentarza. Czy da
się bowiem lepiej opisać kataklizm, który wstrząsnął
planetą niż zrobili to Mongulala ? Znajdziemy tu wszystkie
elementy układanki, a więc trzęsienia ziemi [Kto sprawił, że
zadrżała], potop [Kto kazał wodzie wytrysnąć ze skał],
gwałtowne zmiany klimatyczne [straszliwie zimno (...)straszliwie
gorąco]. Szczególnie interesującym fragmentem jest zwrot: co
było u dołu, zostało wywrócone do góry. Można się
zastanawiać, czy to tylko opis wielkiego trzęsienia Ziemi, czy
też odwrócenia się biegunów magnetycznych planety ? Natomiast
w końcowym zdaniu cytowanego urywka Kroniki chyba prawidłowym
jest dopatrywanie się zatopienia Atlantydy i Kassakary w
otchłaniach wodnych. Dla dopełnienia obrazu sięgnąć można
po analogiczne opisy zawarte w przekazach innych cywilizacji. Ja
pozwolę sobie przytoczyć mniej znany opis z Azteckiej Historii
królestw Colhuacan i Meksyku:
W
tych czasach ginęli ludzie, w tym czasie dogorywali. I wówczas
zginęło słońce. Ludzie byli porywani przez wiatr. Ich domy,
ich drzewa, wszystko było porywane przez wiatr. [..] I tak
ginęli: zalewał ich deszcz ognisty... Przez cały jeden dzień
z nieba padał deszcz ognia. [...] I tak ginęli: zalewała ich
woda, zamieniali się w ryby. Niebo runęło, zginęli jednego
jedynego dnia...
C.D.N.
Księga Jaguara
kończy się opisem pierwszej wielkiej katastrofy, która
dotknęła Ziemię. W części drugiej artykułu, poświęconej
Księdze Orła, opowiem o powrocie bogów, ich królestwach na
Ziemi i ponownym odejściu. Część trzecia opowiadać będzie o
realnym aspekcie Kroniki z Akakor - podziemnych miastach w
Ameryce Południowej.
Cytaty z Kroniki
zaczerpnięte z 'Dowodów' Ericha von Dänikena i artykułów z
Nieznanego Świata.
[1]
W nawiasach kwadratowych z oznaczeniem irc podane są daty
według indiańskiej rachuby czasu. Kalendarz Mongulala
rozpoczyna się w roku 10 481 pne naszego kalendarza.
[2]
Sztandarowym przykładem są tu Żydzi, u których owo 'wybranie'
wyraża się w Przymierzu zawartym z Jahwe. Podobnie traktowali
się n/p Toltekowie, Chichimekowie i Aztekowie w Ameryce
Środkowej. Status 'narodu wybranego' oznaczał nie tylko boską
ochronę, ale i korzyści w postaci wiedzy, nauki, wyższej niż
u innych kultury. Tak sprawę ujmowali Majowie, można również
przyjąć, że podobny charakter ma dzielenie świata na
barbarzyńców i Hellenów w antycznej Grecji, co przejęli
później i Rzymianie wyróżniając w ten sposób początkowo
tylko Italię, a później całe Imperium. Bycie 'wybranym' przez
bogów oznaczało pozostawanie z nimi w duchowym związku, bycie
lepszym. I tak poczucie własnej wyższości zrodziło system
kastowy, który od Ariów rozprzestrzenił się na cały
subkontynent Indyjski.
[3]
Najlepszym przykładem jest tu sumeryjski Epos o Gilgameszu,
którego przyjaciel Enkidu, będący w odróżnieniu od bohatera
opowieści człowiekiem w 100% był zwyczajnym dzikusem żyjącym
niczym zwierzę. Dopiero interwencja Przybyszów, opisana w
eposie jako stosunek seksualny z dwiema boginiami, sprawiła, że
Enkidu przestał być zwierzęciem - stał się człowiekiem.
Niezależnie od tego, jak wspaniałe musiało to być przeżycie,
pewne jest, że nie da się w ten sposób zwierzęcia uczynić
istotą ludzką. A więc chodzi tu o metaforę, alegorię procesu
ucywilizowania człowieka, nadania mu praw, przekazania wiedzy,
jak mówi Kronika, albo wręcz o stworzenie człowieka w drodze
manipulacji genetycznych.
[4]
Charakterystyczne są tu szczególnie dwa motywy: ulepienie
człowieka z gliny, jako alegoria stworzenia oraz nadanie ludziom
praw. Takie historie, w różnych wariantach, spotkamy na całym
świecie: od plemion Lisów, Szoszonów w Ameryce, poprzez liczne
ludy tajgi syberyjskiej po wyspiarskie narody Oceanii.
[5]
Rdz. 1.26 A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na
Nasz obraz, podobnego Nam.
Rdz. 1.27 Stworzył
więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go
stworzył...
Należy w tym miejscu podkreślić, że nieczęsto można
spotkać określenia tego typu - wyraźnie wskazujące na
stworzenie człowieka na wzór bogów. Jednakże w większości
przypadków opisy bogów pozwalają stwierdzić, że również i
tu stworzenie miało miejsce 'na obraz i podobieństwo'.
[6]
Wbrew pozorom nie chodzi tu o Chaos, jako pierwotny obraz
świata, jaki istniał przed momentem stworzenia, ale o obraz
ludzkości, jaki przedstawia mit o Prometeuszu: Słabi
byli jednak i nędzni ci pierwsi ludzie Prometeuszowi. Patrzyli
nie widząc, słuchali nie słysząc; jak zjawy senne i
bezradosne snuli się po młodej ziemi, bezradni wobec jej
tajemnic. Nie znali narzędzi pracy, nie umieli ociosywać
kamieni, ani z gliny formować cegieł, ani budować chat z pni
drzewnych. Gnieździli się pod ziemią, w ciemnych, wilgotnych
jaskiniach wśród skał i jam, podobni ślepym termitom. Marzli
od chłodu nocnego i drżeli przed dzikimi zwierzętami,
wyjącymi głucho w puszczy. Nie znali jeszcze łaskawości
ciepłego ogniska ani sztuk i rzemiosł związanych z
przetapianiem metali.
[7]
Podobnie, jak w powyższym cytacie, również w tym starożytnym
tekście człowiek przedstawiony jest jako istota całkowicie
bezradna wobec otaczającego świata. W Legendach... stan ten
opisany jest jako niemożność nazwania poszczególnych rzeczy,
które Adam widział wokół siebie.
[8]
W Legendach Żydów z czasów pradawnych wyraźnie jest mowa o
wiedzy, bez uciekania się do metafor. Wiedza ta, przekazana
Adamowi, ujęta jest w formie niezwykłej księgi o metalowych
stronicach: A w księdze owej zakopane były wysokie
znaki świętej mądrości, i siedemdziesiąt dwa rodzaje nauk
były w niej zawarte, które z kolei dzieliły się na
siedemdziesiąt sześć najwyższych tajemnic.
[9]
Archeologia po dziś dzień podchodzi bardzo sceptycznie do
kwestii piśmiennictwa pierwotnych kultur indiańskich Ameryki
Południowej. Uznaje się, że jedynie Inkowie znali pismo -
było to specyficzne pismo węzełkowe zwane kipu. Wcześniejsze
kultury miały nie znać tego wynalazku. Z kolei możliwość
istnienia pisma alfabetycznego jest definitywnie odrzucana i to w
każdej kulturze indiańskiej. Tymczasem twierdzenia te są
całkowicie błędne ! Więcej, są kłamstwem w żywe oczy,
bowiem istnieją dowody na znajomość alfabetu i to już u
cywilizacji preinkaskich, a nauka te dowody zna. Mówię tu o
gromadzonych przez zmarłego w 1982 zakonnika - ojca Carla Crespi
przedmiotach z miedzi, złota, srebra, drewna i kamienia. Mimo
umyślnego podpalenia zbiorów to, co przetrwało świadczy
wyraźnie o tym, iż kultury preinkaskie znały alfabet
składający się z 56 znaków. Na przedmiotach też widoczne
są... słonie ! A te wyginęły w Ameryce przed 14 tysiącami
lat. Taki wiem znalezisk potwierdzają też szczegółowe badania
laboratoryjne znalezisk. I mimo tych dowodów oficjalna
archeologia nadal twierdzi, że nie znano w Amerykach pisma
alfabetycznego, a w Ameryce Południowej pismo znali tylko
Inkowie - początek ich imperium datowany jest na 1200 rok ne.
Osądźcie sami. Również Tatunca Nara przekazał badaczom wzór
alfabetu Pierwotnych Mistrzów.
[10] Chodzi tu o oddalanie się
od osobowej postaci boga i jego całkowite 'przejście' w sferę
duchową. Hinduski brahman to nie dający się opisać, wieczny,
niezniszczalny Absolut, z którego to dopiero zrodzeni są
bogowie i cały Wszechświat.
[11] Cóż bowiem innego, jak
nie rozwój nauki pozwolił na techniczną analizę tekstów
mitologicznych i wysunięcie teorii o bogach-astronautach ?
Teorii, jak na razie, przez samą naukę odrzucanej.
[12] Nie odnosi się to do
wszystkich mitologii. W niektórych bowiem opis istot boskich
jest na tyle różny, by nie mieć wątpliwości, że nie chodzi
tu o rasę Obcych podobnych do ludzi zwaną przez współczesnych
ufologów Mongolidami. Dla przykładu bóg Dogonów Nommo miał
postać jaszczurki, co pasuje do rasy Salamandrytów.
Dobrym
kryterium dla rozróżnienia z jaką rasą mamy do czynienia jest
po pierwsze obecność w mitologii stwierdzenia, że bogowie
stworzyli człowieka na swój obraz [Rdz. 1.27], a także
przedstawianie bogów w postaci ludzkiej. Nie powinno nas przy
tym zmylić powiązanie bogów ze zwierzęcymi symbolami i
'twarzami'.
[13] O tajemniczym plemieniu
Dropów [Dzopów], którzy określają samych siebie jako
potomków nieudanej wyprawy Obcych z układu Syriusza, możecie
przeczytać w moim innym tekście: Tajemnica Baian Kara Ula,
czyli Obcy są wśród nas... dostępnym w tym serwisie.
[14] U Mongulala chodzi tu o
cykl nawiedzających Ziemię katastrof, podobnie u Azteków,
Majów i Hopi, którzy według tych właśnie kataklizmów
określają swoje 'ery' - trwają one około 4 tysiące lat. W
babilońskim Eposie o stworzeniu świata [Enuma Elisz] bogowie
mogli przybywać na Ziemię jedynie co 3600 lat, gdy ich planeta
zbliżała się do Ziemi. O tym i innych dowodach niesamowitej
wiedzy astronomicznej kultur Mezopotamii możecie przeczytać w
artykule Enuma Elisz, również mojego autorstwa, a dostępnym na
stronie AHO.
[15] Można też sięgnąć do
książki Zacharii Sitchina: Dwunasta Planeta.
[16] By zapoznać się lepiej z
tą historią najlepiej sięgnąć po Legendy Żydów z czasów
pradawnych szeroko opisujących olbrzymów zrodzonych ze
związków aniołów z ziemskimi kobietami, a także do Księgi
Henocha, uznawanej obecnie jedynie przez etiopskich chrześcijan
- Koptów, opisującej historię Upadłych Aniołów. Również w
oficjalnych tekście Biblii, w historii z wężem można się
doszukiwać opisu tego właśnie zdarzenia. Czy bowiem
przypadkiem, za zakazany owoc, po który sięgnęła Ewa, uznaje
się tradycyjnie sex ? Również helleńska historia o
Prometeuszu i Pandorze jest dalekim śladem właśnie historii
grzechu pierworodnego. Zeus skazał tytana na wieczne cierpienia,
Jahwe strącił anioły skazując je na życie na Ziemi, kara za
bunt przeciwko głównemu bogu musiała być surowa.
[17] Kassakara to legendarny
kontynent na Pacyfiku, z którego pochodzili Kaczynowie - boscy
nauczyciele Majów, a także naród, który przeniesiony przez
bogów do Ameryki Środkowej dał początek Majom, Inkom i Hopi,
których to wódz Biały Niedźwiedź opowiedział badaczowi
Josephowi Blumrichowi historię niezwykle podobną do opowieści
Tatunca Nara [Kassakara i siedem światów]. Prawdopodobnie
należy łączyć ją z kontynentem Mu, o którym pisał inny
badacz - James Churchward [Druga księga kosmicznych sił
zbrojnych Mu].
[18] Ciężko jest określić,
czy było jedno ogólno ziemskie 'centrum dowodzenia'. Można
jednak wskazać lokalne centra, siedziby bogów władających
danym obszarem. W przypadku Sumeru było to miasto Sippar, w
przypadku Ameryki Południowej Akakor.
[19] Sumerowie mówili o 4
tysiącach bogów Annunaki, którym przewodziła dwunastka
przywódców.
[20] Chodzi tu konkretnie o
tekst Srimad Bhagawatam [Bhagawata Purana], którego
szczegółowymi badaniami zajął się znawca sanskrytu prof.
D.K. Kandżilal w swej pracy Latające maszyny i kosmiczne miasta
w starożytnych Indiach. Oto mała próbka:
Spójrz
tylko, jak roje ich białych samolotów ustroiły całe niebo
...podobnie
jak półbogowie podróżują w Kosmosie...
...mieszkańcy
nieba, którzy latają w powietrzu...
...ofiarował
Sri Wamanadewie miejsce w swym boskim samolocie i zabrał go za
przyzwoleniem Brahmy na niebiańską planetę.
[21] Podobnie: Hopi i
Egipcjanie, u których łódź była również symbolem
kosmicznych wydarzeń i procesów. Z kolei na Bliskim Wschodzie
pojazdy bogów były przeważnie porównywane do rydwanów - z
najczęstszym dodatkiem: ognisty, co pojawiało się i u Greków.
W Indiach porównania biegły w kierunku wozów. Pojazdy bogów
często pojmowano jako żywe istoty, czego najlepszym przykładem
może być hinduski ptak Garuda, Aztecki latający wąż
Quetzalcoatl, czy smoki z oceanicznej twierdzy Nan Madol.
[22] W eposach indyjskich
wyraźnie jest mowa o kosmicznych miastach na orbicie
okołoziemskiej:
...dzielni
Asurowie byli panami trzech niebiańskich miast... [strona
690, werset 62]
Siwa,
lecący tym znakomitym wozem, który zbudowano ze wszystkich
niebiańskich mocy, gotował się do zniszczenia trzech miast...
Gdy trzy miasta spotkały się na firmamencie... [strona
691, werset 77]
Cytaty
pochodzą z tomu Dronaparawan z Mahabharaty.
[23] Na Bliskim Wschodzie mowa
o arce, olbrzymiej łodzi. Pojawia się ona i w Biblii i we
wcześniejszej sumeryjsko-babilońskiej opowieści o człowieku
zwanym Utanapisztim. W tradycji Indian północnoamerykańskich
popularna jest opowieść o olbrzymim żółwiu, na którego
grzbiecie uratowała się ludzka rodzina.
[24] O przekazach o podziemnych
światach możecie przeczytać w tekście Mr.Chipa z bieżącego
numeru AHO Biuletynu, w numerze piątym: moja opowieść o
miastach pod ziemią w Turcji i Ekwadorze. A w trzeciej części
artykułu o Kronice z Akakor - legendy i fakty dotyczące
podziemnych miast Indian Mongulala.
[25] Według opowieści
Białego Niedźwiedzia zastosowano dwie metody ewkauacji: drogą
morską na pokładach łodzi i statków i powietrzną na
pokładzie wielkich ptaków, a także latających tarcz
przypominających wyglądem połówki dyni.
[26] Żydzi i Mahometanie do
dziś czekają na nadejście Mesjasza, Aztekowie wzięli za
powrót boga Quetzalcoatla przybycie do Meksyku Corteza, w/d
Mongulala bogowie powrócą w chwili nadejścia kolejnej
katastrofy powtarzającej się w odstępach 6 tysięcy lat.
Indianie Kayapo po dziś dzień odprawiają specjalny rytuał
przebierając prowadzącego obrzęd w stylizowany skafander
kosmiczny - wszystko to w oczekiwaniu na powrót nauczyciela
Bep-Kororoti. Gdy dowiedzieli się, że biali ludzie podróżują
w kosmos poprosili o zabranie tam listu dla ich boga z prośbą o
powrót !!
[27] Badania archeologiczne i
geologiczne Sahary potwierdzają, że przed kilkunastoma
tysiącami lat panował na niej wilgotny klimat
umiarkowany-śródziemnomorski, strefy klimatyczne były więc
przesunięte na południe w stosunku do stanu obecnego. Wszystko
to wynikało z istnienia olbrzymich lodowców na północnej
półkuli. Lodowce te niezwykle szybko w tym właśnie czasie
zaczęły zanikać, tak że 12 tysięcy lat temu nie było już
po nich śladu. Czy nie jest to doskonałe źródło wody, która
zatopiła świat ? Poziom wody w oceanach podniósł się nawet o
200 metrów, jak uważają niektórzy zalewając olbrzymie
obszary terenów nadmorskich.
[28] W przeciągu ostatnich
pięciu milionów lat zamiana położeniem biegunów
magnetycznych następowała 5 razy ! I to potwierdzone naukowo
stwierdzenie. Chciałbym tu zwrócić uwagę na ciekawy fakt, a
mianowicie starożytne mapy są 'do góry nogami', północ jest
przedstawiana na nich na dole mapy, a południe na górze. Jeśli
mapy te orientowano według kompasu, a tak należy przypuszczać,
bowiem to urządzenie starożytni znali, to czyż może być
lepszy dowód na to, iż rzeczywiście 12 tysięcy lat temu
nastąpiło odwrócenie biegunów magnetycznych ?
[29] Wj. 19.16 Trzeciego
dnia rano rozległy się grzmoty z błyskawicami, a gęsty obłok
rozpostarł się nad górą i rozległ się głos potężnej
trąby, tak że cały lud przebywający w obozie drżał ze
strachu.
Wj. 19.18 Góra
zaś Synaj była cała spowita dymem, gdyż Pan zstąpił na nią
w ogniu i uniósł się dym z niej jakby z pieca, i cała góra
bardzo się trzęsła.
|