| TOP Dział 09/2010 |
Czas Bogów/Paleo/Wojny atomowe 3
Wojny atomowe w
Starożytności
Bliski Wschód, czyli nuklearny atak na
Sodomę i Gomorę
|
Mezopotamia, inaczej międzyrzecze to kraina wywodząca swą
nazwę z położenia pomiędzy rzekami: Eufrat i Tygrys. Przez
wielu ten właśnie region utożsamiany jest z legendarnym Edenem
i, kto wie, czy nie ma w tym trochę racji. Wiele bowiem wskazuje
na to, iż właśnie rejon Bliskiego Wschodu stał się miejscem
narodzin ludzkiej cywilizacji, stworzonej przez
bogów-astronautów. W każdym razie kultura Sumeru stała się
podstawą nie tylko wszelkich późniejszych cywilizacji tego
regionu, ale również [poprzez Grecję, Rzym i Judaizm]
wpłynęła pośrednio na naszą chrześcijańską Europę. W tym
artykule, trzecim już w cyklu [a drugim merytorycznym], postaram
się przedstawić Ci, drogi czytelniku, nie tylko mity i legendy
tego regionu wskazujące na użycie w starożytności broni
atomowej, ale również zmienić Twój pogląd na całą
historię Bliskiego Wchodu, snując fantastyczną na pozór
opowieść o wojnach bogów.
Bliski Wschód to tygiel narodów. Stykały się tu
najróżniejsze nacje, formy rządów, religie. Wszystkie
czerpały co prawda ze wspólnego praźródła, jakim był Sumer,
jednak liczne odrębności i modyfikacje dokonywane przez
poszczególne kultury utrudniają dokonanie właściwej
rekonstrukcji rzeczywistości. Wspaniałe eposy sumeryjskie,
które śmiało można porównać z ich odpowiednikami w Indiach,
którymi zajmowaliśmy się ostatnio w większości nie dotrwały
do naszych czasów. Stąd też najczęściej korzystać musimy z
ich przeróbek dokonywanych w czasach późniejszych [głównie w
Babilonii i Asyrii]. Obraz jaki ukazują nam poszczególne teksty
jest jednak równie frapujący, jak ten z Mahabharaty.
1. Oto kilka fragmentów wartych szczególnej uwagi.
Pochodzą z Pieśni nad Pieśniami Gudei, spisanej u schyłku
trzeciego tysiąclecia pne.:
Niebiańska broń MITUM, która niczym dziki
wicher z wrzaskiem runęła na krainę wrogów, broń SZARUR,
orkan bitwy, młot na nieprzyjazny kraj.
Memu władcy dał Mullil potężną broń bogów,
która wszystkie wrogie kraje obróci w perzynę, która zniszczy
nieprzyjazny kraj.
Mullilu, twój straszliwy blask sprawia, że ryby
gotują się w morzu, a ptaki na niebie. Ryby w morzu trwożą
się tego...
Że broń SZITA, siedmiogłowa, prowadzona będzie
broń EMEGIR, broń MITUM, cała wroga kraina... stanie się jako
woda.
Opisy totalnego zniszczenia niesionego przez straszliwą broń
bogów są tu równie przerażające, co historie znane nam już
z Indii. Warto zwrócić uwagę na ogromne pole rażenia owej
broni. W eposach hinduskich była mowa o niszczeniu za jednym
zamachem całych armii, całych miast. Pieśń nad Pieśniami
przedstawia owo narzędzie zniszczenia, jako jeszcze
potężniejsze - tu niszczone są całe krainy! Jest to jak
najbardziej realne, należy bowiem pamiętać o tym, iż Sumer
był w istocie zbiorowiskiem państw-miast rzadko tworzących
większe organizmy państwowe. Zniszczenie miasta było więc
jednoznaczne z zagładą całego kraju. Tak właśnie mity
sumeryjskie tłumaczą upadek miasta Ur. Biorąc pod uwagę moc
takiego pocisku [wydaje się, iż przewyższała ona
współczesne głowice termonuklearne], ogromny obszar skażenia
powodujący śmierć, bądź wyniszczające napromieniowanie
wszystkich żywych istot w okolicy - unicestwienie całej krainy
jednym atakiem wydaje się jak najbardziej możliwe.
W tradycji Sumeru miasta były siedzibami bogów. Każdy z
nich posiadał jedno, lub kilka miast, a niezależnie od tego
sprawował kontrolę nad obszarami położonymi poza granicami
Mezopotamii. W sytuacji ciągłych wojen pomiędzy Anuanaki
[grupa 4 tysięcy istot boskich, o jakich mówi mitologia
Sumeru], które były wynikiem walki o dominację dwóch frakcji:
Enkitów skupionych wokół buntownika Marduka i Enlilitów
popierających Enlila i Dumuzjego, było oczywiste, iż
niszczące uderzenia skupiały się na głównych miastach -
stolicach bogów. Biorąc pod uwagę stopień rozwoju cywilizacji
Sumeru, dziesiątki tysięcy ludzi musiały ginąć w czasie
jednego bombardowania.
Cytowany tekst posługuje się nazwami własnymi dla
określenia rodzajów użytych broni. Niedoskonałe tłumaczenia
pisma klinowego, dokonywane w nieświadomości faktycznego
znaczenia przekładanych historii, nie pozwalają na właściwe
tłumaczenie poszczególnych zwrotów. Specjaliści tkwią w
określonym schemacie myślowym, pełnym dogmatów nie
dopuszczających takich faktów, jak istnienie i przede wszystkim
stosowanie broni jądrowej w starożytności. To właśnie
powoduje, iż dla takich ludzi dawne teksty są często
nieprzetłumaczalne, a nawet jeśli badacze pokusili się o
całościowy przekład danej historii, to i tak jest ona pełna
błędów, wprowadzanych na siłę określeń
zniekształcających rzeczywistość. Techniczne opisy autorów
antycznych ksiąg zmieniają się w wyniku pracy tłumaczy w
bajkowe opowieści pełne udziwnionych metafor odnoszących się
najczęściej do przyrody i pogody. Inna rzecz, że sami autorzy
tekstów mogli nie być świadomi tego, czego byli świadkami i
posługiwać się metodą opisową w przekazywaniu
niezrozumiałych dla nich faktów.
Nie oznacza to jednak, iż nie jesteśmy już w stanie
dojrzeć właściwego znaczenia użytych słów. Weźmy
chociażby jedno z określeń broni użyte w powyższym
fragmencie - EMEGIR. Nie wiem niestety, co znaczy słowo EME, ale
wiem za to, jak należy właściwie odczytywać GIR. Zecharia
Sitchin, jeden z największych autorytetów w dziedzinie
mitologii Sumeru tak oto interpretuje to określenie: ostatni
człon rakiety. Robi się ciekawie? No to dodajmy do tego jeszcze
określenie 'siedmiogłowa'. Co otrzymujemy dokonując
alternatywnej interpretacji tekstu, biorąc pod uwagę fakt, iż
broń atomowa istniała w tamtych czasach? Rakietę balistyczną
z siedmioma głowicami jądrowymi!
2. Pieśń żałobna nad upadkiem miasta Ur, tabliczka
gliniana z asyryjskiej biblioteki w Aszur:
Wichura, co obraca kraj w
perzynę, ryczy nad ziemią, spada na statki, miasta, niszczy
je... [Mullil - przyp. Aut.] poluje na firmamencie niebieskim,
zrzuca deszcz ognia przed wichurą... chwycił promieniste
światło dnia. W krainie jasnego słońca świeci jak gwiazda
wieczorna. Noc, co dawała dotąd radość i ochłodę schwyciła
południową burzę... Puchary ludzi pełne są pyłu... Burza
ognista, co zniszczyła kraj, położyła się nad miastem
śmiertelnym milczeniem, przykryła Ur jak suknem, otuliła je
niczym płótnem lnianym. Wichura spada na kraj niczym byk - a
lud się skarży. Tego dnia znikło świtało miasta, stało się
ruiną... W jego potężnych bramach leżą trupy, na
targowiskach ścielą się ciała... Mężowie nie uzbroili się
w hełmy, nie przywdziali pasów. Jak gdyby byli w miejscu, gdzie
zrodziły ich matki, leżeli we krwi. Ci, którzy trafieni
zostali bronią MITUM, nie przywdziali zbroi. Nie pijąc napoju,
który oszałamia, zataczali się ludzie... Słabi i silni w ten
sam sposób uszli w Ur z życiem. Starcy i staruszki, co nie
wyszli ze swych domów ogniem trafieni zostali. Dzieci, co na
łonach swych matek spoczywały, uniosło jako ryby... Wszystkie
dobra zebrane w kraju uległy zniszczeniu. Na wszystkie skarbce
kraju spadł deszcz ognisty... Burza rycząca, co zniszczyła
miasto, co zakończyła wszelakie dobro w kraju..., co runęła
na kobietę i dziecko, co kazała zniknąć światłu.
Znów napotykamy na typowe dla opisów broni atomowych,
sporządzonych czy to w starożytności, czy współcześnie,
elementy. Fala uderzeniowa, której niszczycielska siła jest
relacjonowana jak niszczycielska wichura. Ściana ognia, jaka
pędzi wraz z nią to mitologiczny deszcz ognia.
Charakterystyczne jest również jaskrawe światło bijące z
miejsca wybuchu, widoczne z ogromnej odległości. Warto
zatrzymać się na chwilę przy sformułowaniu - "puchary
[...] pełne są pyłu". Porównanie z innymi opisami
mitologicznymi, w zestawieniu ze świadomością, iż tego typu
relacje są opisami skutków ataku nuklearnego, każe nam
przyjąć następującą interpretację: opad radioaktywny. To
ten właśnie pył, który zatruwa całą żywność; opada na
ludzi wywołując chorobę popromienną; dopełnia totalnej
zagłady całej okolicy będącej świadkiem eksplozji.
Podobnie, jak we wszystkich wcześniejszych opisach tak i tu
jest mowa o niezliczonej ilości zabitych. Biorąc pod uwagę
wielkość ówczesnych miast było to wiele tysięcy istnień.
Jak dla nas niewiele, ale tysiące lat temu oznaczało to nie
tylko zagładę pojedynczego miasta, ale wyludnienia na długo
całej okolicy. Uderzenie było niespodziewane, nagłe, ale przez
to nic nie traciło na swojej niszczycielskiej sile. Nikt nie
zdołał się przygotować do walki, a zresztą cóż mogła
poradzić ludzka armia przeciwko 'magicznej sile'
wszechpotężnych bogów?
3. Oto obszerny cytat z najsłynniejszego tekstu
mezopotamskiego - eposu o Gilgameszu:
Przyjacielu, trzeci sen
zobaczyłem i widziany przeze mnie sen cały straszny, w drżenie
wprawiający! Niebo krzyczało, ziemia grzmiała, dzień zamarł
i nastała ciemność, lśniła błyskawica i promień tryskał,
chmury były gęste, śmierć z nich siekła ulewą. Wygasł
ogień, pioruny pogasły, z walącej się góry pozostał
popiół.
To bardzo ekspresyjny opis, czysto literacki. Taki jest bowiem
epos o Gilgameszu, dzieło artystyczne, pod którym wciąż
jednak możemy dostrzec echa jego prawdziwej treści. Wspaniałe
metafory zawarte w tym fragmencie stosunkowo łatwo jest
rozszyfrować i mając na uwadze spostrzeżenia, jakie
poczyniłem przy poprzednich fragmentach zapewne sam byś sobie
poradził drogi czytelniku. Jednakże dla porządku przedstawię
właściwą interpretację tego tekstu. Narrator stał się
światkiem eksplozji nuklearnej, która zniszczyła całą
górę. Najpierw usłyszał przeciągły grzmot, gdy rakieta
balistyczna nadleciała z przestworzy i uderzyła w cel. Wybuch
wzniósł w powietrze ogromne ilości pyłów, które zasnuły
niebo. Wśród ciemności wyraźnie był jednak widoczny słup
ognia, tryskający w górę niczym lśniąca błyskawica. Gęste
chmury fali uderzeniowej niosły ze sobą ognistą śmierć.
Powoli wszystko zaczęło wygasać, fala uderzeniowa osłabła,
ogień wygasł, a oczom przerażonego widza ukazała się kupa
gruzu, która jeszcze chwilę wcześniej była górą.
4. Upadek cywilizacji Sumeru
Wspaniała cywilizacja Sumeru wciąż pozostaje jedną z
największych tajemnic tego świata. Pojawiła się znikąd
niemal sześć tysięcy lat temu i zniknęła wraz z Akadem
równie tajemniczo około 2000 roku p.n.e. Bez żadnej ważnej
przyczyny wspaniała kultura przepadła w mroku dziejów, a na
jej gruzach wyrosły dwa nowe imperia: Babilonia i Asyria.
Naukowe tłumaczenia, mające charakter luźnych spekulacji
trudno uznać za zadowalające. Czy zatem nigdy się nie dowiemy,
co spowodowało upadek najstarszej i jednocześnie
najwspanialszej cywilizacji świata starożytnego?
Wbrew pozorom istnieją źródła opisujące zagładę
Sumerów. Są one jednak na tyle dziwne, że nauka traktuje je
jako zwykłe mity. Prawda jest taka, że dla samych Sumerów to,
co się stało było tajemnicą, stąd też ich tak rzeczowe
zwykle relacje przybierają bardziej baśniowy charakter. Nie
znaczy to jednak, by były wyssane z palca! Wręcz przeciwnie są
one sprawozdaniem z faktycznych wydarzeń, których naukowcy, w
swej ignorancji nie dopuszczającej innych możliwości, niż
tylko ich własne twierdzenia, nie biorą pod uwagę. Jedno ich
twierdzenie jest jednak zgodne z prawdą - zagłada Sumerów
przyszła nagle.
W 1985 roku Zecharia Sitchin przedstawił po wielu latach
badań mezopotamskich mitów wiarygodne i podparte rzeczowymi
argumentami wyjaśnienie tej zagadki. Jest to hipoteza na
pierwszy rzut oka nieprawdopodobna, ale dla Ciebie, mającego za
sobą lekturę pierwszych części cyklu wojen atomowych, powinna
być ona alternatywą zasługująca na rozważenie. Otóż
Sitchin twierdzi, iż w czasie odpowiadającym gwałtownemu
końcowi cywilizacji sumeryjskiej doszło do niewiarygodnie
olbrzymiej eksplozji jądrowej na zachód od Mezopotamii, której
skutki objęły całe międzyrzecze i w konsekwencji spowodowały
upadek Sumeru. Samą katastrofą zajmiemy się później, na
razie zastanówmy się, czy rzeczywiście silny opad radioaktywny
mógł doprowadzić do zdziesiątkowania Sumerów. Dowodami
archeologicznymi zajmiemy się w dalszych częściach cyklu,
teraz zaś pora sięgnąć po źródła pisane. A będą to
"lamenty" nad zniszczonymi miastami sumeryjskimi:
Na kraj [Sumeru - przyp. Aut.] spadło
nieszczęście
nieznane człowiekowi;
jakiego nikt wcześniej nie widział;
jakiemu nikt nie potrafił stawić czoła.
Wielka burza z nieba [...]
burza unicestwiająca ziemię [...]
zły wiatr, jak rwący potok [...]
niszcząca burza, połączona z palącym żarem
[...]
w ciągu dnia pozbawiła ziemię blasku słońca,
wieczorem gwiazdy nie świeciły [...].
Ludzie, przerażeni, nie mogli oddychać;
zły wiatr schwycił ich w objęcia,
nie dając im następnego dnia [...].
Usta były wypełnione krwią,
głowy nurzały się we krwi [...].
Twarz zbladła od Złego Wiatru.
Sprawił, że miasta opustoszały,
domy zostały opuszczone,
stajnie zostały opuszczone,
owczarnie stały puste.
Sprawił, że rzekami Sumeru
popłynęła woda, która jest gorzka;
pola uprawne zarosły zielskiem,
rośliny na pastwiskach zwiędły.
Powyższy fragment różni się nieco od tych, już Ci
znanych. Zapewne zauważyłeś już, iż brak w tym fragmencie
elementów opisujących sam moment wybuchu [grzmot, wstrząsy,
światło, słup dymu, ogień itp.], które wskazywałyby na
eksplozję nuklearną. Cała relacja dotyczy jedynie skutków
wybuchu, a konkretnie jednego z nich - opadu radioaktywnego.
Było to nieszczęście, którego nikt nie mógł zobaczyć.
Nie było bowiem samego wybuchu - radioaktywne chmury wichura
przywiała z daleka, Sumer stał się ofiarą potężnej
eksplozji gdzieś poza swoimi granicami. Siła tego wybuchu
musiała być zaiste ogromna, a prawdopodobnie ogrom szkód
spotęgowały warunki atmosferyczne - silny wiatr wiejący znad
wybrzeży Morza Śródziemnego, gdzie jak się wkrótce
przekonamy doszło do wybuchu, który stał się przyczyną
zagłady.
Lamenty opisują typowe następstwa choroby popromiennej:
wewnętrzne krwotoki, poważne uszkodzenia organów, problemy z
oddychaniem, 'żar' - pieczenie odczuwane przez chorych.
Ludność Mezopotamii została zdziesiątkowana. Ci zaś, którzy
przeżyli musieli uchodzić ze swoich domów. Powodem tego była
świadomość skażenia terenu, która przez wiele lat musiała
powstrzymywać ludzi od ponownego zasiedlenia zatrutych
obszarów. Lecz Sumerowie nie zdołali powrócili do swoich
wspaniałych miast, by odbudować upadłą cywilizację.
Osłabieni przez katastrofę, nieustanne walki z ludami, na
tereny których zostali zmuszeni uchodzić, wchłonięci przez
inne nacje, przestali faktycznie istnieć. Zaś ich miejsce na
arenie dziejów zajęła Babilonia.
Ogrom zniszczeń musiał być zaskoczeniem również dla
samych bogów. Albo ci, którzy dokonali ataku nuklearnego
przesadzili z użytą siłą, albo warunki pogodowe sprzysięgły
się przeciwko nim. Najpewniej jedno i drugie. W każdym razie
również bogowie zostali zmuszeni do porzucenia swoich miast, o
czym mogą świadczyć następujące fragmenty:
Lament nad Uruk:
Tak więc wszyscy bogowie uciekli z Uruk;
trzymali się z dala od niego;
ukryli się w górach;
uciekli na dalekie równiny.
Fragment ten daje nam ponadto wyobrażenie o dwóch
podstawowych kierunkach ucieczki Sumerów, należy bowiem
założyć, iż lud podążył za swoimi bogami. Pierwszy
kierunek to góry zamykające dolinę Mezopotamii od wschodu,
zamieszkałe przez wojownicze plemiona. Drugi kierunek to
północne równiny ciągnące się aż po dzisiejszą Turcję -
obiekt rywalizacji między takimi imperiami jak: Hatti i Akad.
Tam też narodziły się nowe imperia, których powstanie być
może należy łączyć z sumeryjskim eksodusem: Asyria i
Mittani. Jedno jest pewne - sumeryjska cywilizacja przestała
istnieć. Nawet tak potężny bóg, jak Enki został zmuszony do
ucieczki wraz ze swą małżonką Ninki:
Lament nad Eridu:
Ninki, wielka pani, latająca jak ptak, opuściła
swoje miasto [...]
Ojciec Enki został poza miastem [...]
Los swojego nieszczęsnego miasta opłakał
gorzkimi łzami.
Ostatnie lata przyniosły przetłumaczenie wielu podobnych
fragmentów, określanych wspólnie jako 'lamenty'. Odnalezione
teksty dotyczyły czterech kluczowych miast: Uruk, Eridu, Ur i
Nippur. Wskazują one, iż te miasta uległy zagładzie w jednym
czasie, z jednej konkretnej przyczyny. Nie mógł to być zwykły
najazd, jak sugerują archeologowie, w zachowanych tekstach brak
bowiem jakiejkolwiek wzmianki o tym, a przecież problem wojny
był dobrze znany sumeryjskim kronikarzom. Jeden z czołowych
badaczy Thorkild Jacobsen stwierdził, iż Sumer nie uległ
najazdowi, lecz "straszliwej katastrofie",
która stanowi "całkowitą zagadkę".
Nie mogła to być również zaraza, opisy wskazują na to, iż
skażenie objęło nie tylko ludzi i zwierzęta, ale i rośliny,
a nawet rzeczy. Kronikarze opisują przyczynę zniszczenia, jako
niewidzialnego ducha niosącego śmierć. Ci, którzy
doświadczyli opadu radioaktywnego i choroby popromiennej nie
mogliby znaleźć lepszego określenia.
5. Nuklearny atak na Sodomę i Gomorę
Pozostaje nam zastanowić się, jaka to katastrofa stała się
'katem' Sumeru. Zecharia Stichin podaje nam kierunek - na zachód
od Mezopotamii. Cóż tam znajdziemy? Ogromne obszary pustynne, a
dalej - zachodni kraniec 'zielonego półksiężyca' -
Palestynę. Skoro skutki katastrofy były tak straszliwe, że
dotknęły nawet tak odległy rejon, jak Sumer, wydaje się
pewnym, iż jakieś jej ślady odnajdziemy. I tak rzeczywiście
jest. Dowodami materialnymi zajmiemy się w następnych
częściach cyklu, a na razie przeanalizujmy dowody pisane -
biblijną opowieść o Sodomie i Gomorze:
[Rdz. 19,13] Mamy bowiem zamiar zniszczyć to
miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się
wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć [...].
[Rdz. 19,17] [...] Nie oglądaj się za siebie i
nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia
w górach, bo inaczej zginiesz!
[Rdz. 19,24] [...] Pan spuścił na Sodomę i
Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana [z nieba].
[Rdz. 19,25] I tak zniszczył te miasta oraz
całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także
roślinność.
[Rdz. 19,26] Żona Lota, która szła za nim,
obejrzała się i stała się słupem soli.
[Rdz. 19,27] Abraham, wstawszy rano, udał się na
to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem.
[Rdz. 19,28] I gdy spojrzał w stronę Sodomy i
Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad
ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal.
Historię tę uważa się zwykle za mit i religijny symbol.
Zakrawa na ironię, że w czasach, gdy coraz to nowe fakty
opisane w Starym Testamencie uzyskują naukowe potwierdzenie,
Kościół Katolicki ogłasza publicznie, iż księgi w nim
zawarte są jedynie zbiorem, nie mających pokrycia w faktach,
przypowieści. Opis biblijny wyraźnie wskazuje, iż zdarzenie to
było dokładnie zaplanowanym i przemyślanym aktem boga,
zrelacjonowanym przez jego naocznego świadka. Nie tak wygląda
mit. Zdarzenie dotknęło nie tylko ludzi, których, jak twierdzi
teologia Jahwe chciał ukarać, ale też roślinność i całą
okolicę. Nie tak powinna wyglądać boska kara. Było to
rzeczywiste wydarzenie, niczym nie różniące się od kilku
podobnych przypadków już przeze mnie opisanych. Dowodzi tego
zwłaszcza charakterystyczny opis dymu wznoszącego się nad
miejscem katastrofy. Opowieść ta jest dla współczesnych
mitem, gdyż nie dopuszczamy do siebie myśli, że tysiące lat
temu bogowie z krwi i kości mogli rozpętać wojnę atomową.
Lektura tego cyklu zmierza do ukazania, iż to, przed czym
uciekamy jest rzeczywistym faktem i nie można już dłużej
ignorować faktów, jednoznacznie potwierdzających tezę o
wojnach atomowych w starożytnym świecie.
A co z przemienieniem się żony Lota w słup soli? Na
pierwszy rzut oka nie da się tego w żaden rzeczowy sposób
wyjaśnić. Badacze spekulują, iż mogło tu chodzić o wysokie
zasolenie Morza Martwego - kobieta uciekając miała wpaść do
wody i tam umrzeć, a jej ciało miało się pokryć warstwą
soli. Takie tłumaczenie możemy sobie z góry darować. Po
pierwsze - gdzie tu słup? Po drugie - przemiana nastąpiła
błyskawicznie, a nie w wyniku długotrwałego procesu pokrywania
się zwłok solą. Cóż mam zatem do zaproponowania zamiast tej
naciąganej hipotezy?
Wszystko staje się nadzwyczaj jasne, gdy tylko wie się, że
podobnie jak wiele innych, również ta opowieść biblijna jest
kopią wcześniejszej relacji sumeryjskiej. Wiedząc to możemy
dokonać porównania obu tekstów i przeanalizować znaczenie
poszczególnych określeń. Okazuje się, że termin sól został
po prostu źle przetłumaczony! Sumeryjskie słowo NIMUR użyte w
oryginale oznacza owszem 'sól', ale jego innym znaczeniem,
które wydaje się ze wszech miar właściwsze w tym kontekście
jest 'dym'! Tak więc żona Lota zamieniła się w słup dymu,
czyli inaczej mówiąc wyparowała pod wpływem ogromnego
gorąca, jakie wytworzyło się w wyniku reakcji jądrowej!
Pamiętam jeszcze, jak wielkie wywarły na mnie wrażenie sceny
nakręcone po zbombardowaniu Hiroszimy i Nagasaki. Na betonie
widniała ciemna plama, komentarz brzmiał zaś - w tym miejscu
zginął człowiek - zwyczajnie wyparował, gdy dotarła do niego
fala uderzeniowa...
Jak już wspomniałem odkryto kilka starszych relacji
niezwykle zbliżonych do tekstu z Księgi Rodzaju, śmiało więc
można spekulować o sumeryjskim pochodzeniu tej historii.
Zwłaszcza, gdy ma się świadomość, iż niemal wszystkie
ważniejsze wydarzenia opisane w pierwszej księdze biblijnej są
pochodzenia sumeryjskiego. Najlepszym przykładem jest tu opis
potopu i arki Noego, czy cały spektakl stworzenia świata.
Poniższy fragment mitu sumeryjskiego opisuje zniszczenie dwóch
złych miast:
Pan przynoszący Żar,
który spalił przeciwników,
który uspokoił nieposłuszny kraj,
który zniszczył życie wyznawców Złego Słowa,
który spuścił deszcz kamieni i ognia na
przeciwników.
Znajdujemy tu nie tylko potwierdzenie poznanej już
opowieści, ale również kilka nowych faktów dopełniających
obrazu wydarzeń. Do "dymu" dołączamy deszcz ognia i
odłamków uniesionych w powietrze siłą wybuchu. Sam zaś
atakujący zostaje określony imieniem "Żar", a jakie
to ma konsekwencje przekonamy się już wkrótce. Zgadzają się
również cele ataku - ukaranie zbuntowanych ludzi, którzy
posłuchali 'złego słowa'. Ten fakt okaże się niezwykle
istotny w naszych dalszych rozważaniach.
6. Tło wydarzeń - wojna bogów
Ze względu na brak miejsca [i czasu], a także z obawy przed
zanudzeniem czytelników drobiazgowymi wywodami, historię
opisaną poniżej przedstawiam w formie skróconej.
Zainteresowanych dogłębniejszym zbadaniem opowieści odsyłam
do książek Sitchina [zwłaszcza Wojny bogów i ludzi]
i Alforda [Bogowie Nowego Tysiąclecia].
Tłem wydarzeń w Sodomie i Gomorze był zaciekły spór
bogów dotyczący osoby Marduka - pierworodnego Enki, który z
kolei był synem najwyższego boga Anu. Enki bronił praw swego
potomka do dziedziczenia, czemu sprzeciwiali się inni bogowie.
Należy tu wyjaśnić, iż system dziedziczenia był ściśle
określony i oznaczone za pomocą liczb - im wyższa, tym lepsza
pozycja określonego boga. Najwyższą pozycję zajmował Anu
[60], lecz w zasadzie nie przebywał on na Ziemi. Stąd też na
planecie rywalizowali ze sobą jego synowie: Enlil [50] i Enki
[40], popierani przez frakcje pomniejszych bogów. Ich synom
przypadałaby normalnie pozycja ojców, oczywiście po ich
śmierci, ale Marduk wysunął roszczenia do przewodzenia bogom i
chciał odsunąć od dziedziczenia po Enlilu jego syna Ninurtę.
Żądania Marduka stały się przedmiotem obrad bogów i
spotkały się z gwałtownym sprzeciwem Enlilitów, ale nie tylko
ich. Brat Marduka, zazdrosny o niego, a dodatkowo spokrewniony z
Enlilitami - Nergal [Erra] w gniewie opuścił stół rozmów
poprzysięgając zniszczenie Marduka i jego stronników. Opisuje
to poemat Erry:
Zniszczę kraje,
zamienię je w pył;
przewrócę miasta,
zamienię je w pustkowie;
spłaszczę góry,
sprawię, że ich zwierzęta zginą;
poruszę morza,
zdziesiątkuję to, co w nich pływa;
unicestwię ludzi,
ich dusze zamienią się w dym;
nikt nie zostanie oszczędzony [...].
W obliczu zaostrzenia konfliktu i otwartych gróźb wojny
zaniepokojonym bogom pozostało jedynie zwrócić się o
arbitraż do najwyższego Anu. Ten postanowił utrzymać
przypisaną prawem linię dziedziczenia i wydał zgodę na
zniszczenie Marduka za pomocą siedmiu rakiet atomowych. Atak
mieli przeprowadzić: znany nam już Erra [Nergal] - bóg wojny,
polowania i zarazy, zwany w mitologii: "niszczącym
królem", "gwałtownym", "tym, który
spala"; i Iszum [Ninurta] - prawowity następca po Enlilu -
najwyższym na Ziemi. Gdy dodam, że określenie Iszum znaczy
tyle, co "Żar" jasnym się stanie [w świetle
wcześniejszych wywodów] cel ataku - Sodoma i Gomora. To
właśnie Nergal, zazdrosny brat był najbardziej zaciekły i
chciał unicestwić nie tylko Marduka, ale i jego ewentualnego
mściciela - syna o imieniu Nabu. Bogowie przypuszczali, że
poszukiwany ukrywa się w rejonie Sodomy i Gomory. Nie wiedzieli
jednak, że inny z synów Enkiego - Gibil ostrzegł Marduka przed
planowanym atakiem:
Tych siedmioro - przebywają w górach,
mieszkają w jaskini w głębi ziemi.
Z blaskiem wyruszą z tego miejsca,
z Ziemi do Nieba, odziani w strach.
Wymowa tego tekstu nie budzi wątpliwości - siedem rakiet
balistycznych wznoszących się w czasie lotu wysoko w atmosferę
znajduje się ukrytych w ziemi silosach [w sumeryjskim - KA.GIR,
co znaczy "usta rakiety"]. Nergal i Ninurta mają je
wykorzystać do ataku; z pierwszym blaskiem słońca rozpocząć
się ma dzieło zniszczenia. Marduk oczywiście nie miał zamiaru
na to czekać.
7. Zniszczenie Sodomy i Gomory
Atak miał być przeprowadzony na dwa miejsca. Celem ataku nie
była li tylko domniemana kryjówka Marduka nad Morzem Martwym,
ale obiekt o wiele ważniejszy, którego zniszczenie miał
zapewne uniemożliwić Mardukowi ucieczkę - centrum kosmiczne na
Synaju, skąd bogowie udawali się do "nieba".
Szczegółowe opisanie skomplikowanego systemu nawigacyjnego,
jaki bogowie stworzyli na potrzeby swoich podróży wykracza poza
ramy tematyczne tegoż artykułu, dlatego ograniczę się do
jednego tylko fragmentu potwierdzającego tą tezę:
Z miasta do miasta wyślę posłańca [broń
- Przyp. Aut.];
syn, nasienie swego ojca, nie umknie;
jego matka przestanie się śmiać [...].
Nie wejdzie on do miejsca bogów;
wstrząsnę miejscem, z którego Wielcy się
wznoszą.
Nie ulega wątpliwości, że określenie posłaniec oznacza
broń, najpewniej rakietę balistyczną, co zgadzałoby się z
innymi tekstami. Obrazowo mówiąc [a barwne metafory nie były
obce kronikarzom sumeryjskim] był to "posłaniec
śmierci". Zakładając, że Marduk znajduje się bądź w
Sodomie, albo Gomorze, bądź próbuje uciec z kosmodromu, Nergal
mógł być rzeczywiście pewny swego. Jak wielka zaślepiała go
nienawiść niech świadczy fakt, że postanowił poświęcić
tak cenny kosmodrom dla zabicia swego znienawidzonego brata.
Co dziwne, dalsze fragmenty opisują, jak Ninurta próbował
uspokoić swojego żądnego mordu sprzymierzeńca. Użył przy
tym słów niezwykle podobnych do tych, jakimi Abraham zwracał
się do swego boga:
Mężny Erro,
czy zniszczysz prawe nieprawym?
Czy zniszczysz tych, którzy zgrzeszyli przeciwko
tobie,
razem z tymi, którzy przeciw tobie nie
zgrzeszyli?
Cytat ten potwierdza to, co zaznaczałem już w punkcie 5, a
mianowicie, że nie tylko sam opis wydarzeń, zamieszczony w
Biblii i mitach Sumeru jest zbieżny; jednakowe są również
przesłanki zniszczenia miast. Owe "złe słowo", o
którym mówi Pismo to nic innego, jak poparcie buntownika -
Marduka przeciwko prawowitemu następcy - Ninurcie. Możliwe jest
jednak jeszcze inne rozumienie tego fragmentu. Jak wiemy Marduka
już nad Morzem Martwym nie było, czy więc możliwa jest taka
sytuacja, iż Ninurta dowiedział się o tym i próbował -
bezskutecznie - powstrzymać Nergala od zagłady niewinnych
miast? Podkreślenie, że użycie boskiej broni zabijało
zarówno winnych, jak i niewinnych jest dodatkowym potwierdzeniem
tego, iż nie ma tu mowy o boskiej karze za grzechy - to ślepa
nienawiść.
Po ustaleniu planu ataku, sojusznicy przeprowadzili atak.
Najpierw Ninurta [Iszum] zaatakował centrum kosmiczne:
Iszum skierował się na Najwyższą Górę;
straszliwa siódemka, niezrównana,
ruszyła za nim.
Bohater przybył na Najwyższą Górę;
wzniósł swoją dłoń -
góra została zmiażdżona.
Później starł
równinę wokół Najwyższej Góry
z jej lasów nie pozostał nawet jeden pień.
A następnie Nergal [Erra] zniszczył dwa miasta w Palestynie:
Później, naśladując Iszuma,
Erra podążył Królewską Drogą.
Zniszczył miasta,
zamienił je w pustkowie.
Sprawił, że w górach zapanował głód,
wyniszczył zwierzęta.
Przeanalizujmy powyższe fragmenty. Ninurta uderzył na
centrum kosmiczne. Wynika to z wcześniejszego fragmentu, który
precyzował cele ataku, ale można się tego dopatrzyć również
w określeniu "najwyższa góra". Po pierwsze słowo
"góra" bywa używane w języku sumeryjskim jako
synonim rakiety. Po drugie to właśnie na górze na Synaju
lądował w huku ognia i dymu biblijny Jahwe. Jest to wyraźna
wskazówka, iż to właśnie miejsce było głównym punktem w
boskich podróżach. Ową najwyższą górę można również
potraktować dosłownie. Według mnie mogłoby tu chodzić
jedynie o górę Św. Katarzyny, która do dziś jest ważnym
punktem dla wszystkich wielkich religii monoteistycznych.
Dowodami materialnymi na potwierdzenie tezy o wybuchu jądrowym
na Synaju, a jest ich niemało, zajmiemy się później.
Powyższy, dość skąpy opis zniszczeń, jakie spowodował
atak Nergala warto uzupełnić kolejnymi fragmentami mitów
Sumeru. Poniższy fragment pochodzi z Tekstów Kedorlaomera:
Ten, który spala ogniem
i ten od złego wiatru,
razem wypełnili swoje zło.
Ci dwaj sprawili, że bogowie uciekli,
sprawili, że uciekli przed żarem.
Sprawili, że to, co się wznosiło do Anu,
zwiędło;
oddalili jego oblicze,
sprawili, że jego miejsce opustoszało.
Fragment ten, to pole do popisu w zabiegach interpretacyjnych.
Z pierwszych wersów jasno wynika, z kim mamy do czynienia.
"Ten, który spala ogniem" to, jak już wspominałem
opisowe imię Nergala - boga wojny. Biorąc pod uwagę, iż
działał on razem z Ninurtą, osoba kryjąca się w drugiej
linijce przestaje być zagadką. Ich atak sprawił, że bogowie
zostali zmuszeni do ucieczki. Można spekulować, czy chodziło
tu o bogów stanowiących obsługę urządzeń naziemnych w
gwiezdnym porcie, czy też należy przyjąć szerszą
interpretację i przyjąć, iż chodzi tu o wielki eksodus bogów
z Sumeru skażonego opadem radioaktywnym. Liczne
"lamenty" nad miastami Sumeru wskazują na
prawdziwość drugiej możliwości. Wątpliwości budzi też
określenie "to, co się wznosiło do Anu". Anu był
bogiem słońca, a więc na pierwszy rzut oka chodzi tu o
roślinność. Z drugiej jednak strony Anu był najwyższym
bogiem Nieba, a więc startujące z kosmodromu statki kosmiczne
wznosiły się do Anu! Na podobnej zasadzie można się
zastanawiać, czy "miejsce Anu" to tylko metafora
Słońca, które zostało "oddalone" przez chmury dymu
i popiołu powstałe po eksplozji, czy też miejsce Anu [boga
Niebios] to właśnie kosmodrom - miejsce kontaktu
"Ziemi" i "Nieba".
Idąc dalej - siła wybuchu była tak olbrzymia, iż cały
obszar, gdzie zlokalizowane były dwa miasta zapadł się pod
ziemię i uległ zatopieniu przez wody Morza Martwego. Fakt ten
podawany przez poemat Erry zgadza się z opisem biblijnym i
pracami archeologów. Opisana w Biblii Dolina Siddim jest przez
naukowców utożsamiana właśnie z Morzem Martwym, a konkretnie
jego płytszą, południową częścią. Potwierdzają to
również źródła greckie i rzymskie. Szczegółowe omówienie
materialnych świadectw wydarzeń w dolinie Jordanu już
wkrótce, teraz zaś fragment z poematu Erry, o którym mowa:
Przekopał się przez morze,
podzielił jego całość;
sprawił, że to, co w nim żyło,
nawet krokodyle,
zwiędło.
Zwierzęta spalił jak ogniem,
rozwiał ich popioły, aby stały się jak piasek.
Opis skutków ataku jądrowego jest zbieżny z innymi, już
nam znanymi i nie wymaga komentarza, zdziwienia mogą jednak
budzić krokodyle. Obecnie nie żyją one w Morzu Martwym, w
którym zresztą, z racji zasolenia, nic nie żyje. Czy jednak
kiedyś gady te zamieszkiwały w tych regionach? Jest to
możliwe, a potwierdzenie tego znajdujemy w eposie o Gilgameszu,
który był ostrzegany przed tymi wodami z racji żyjących w nim
potworów. Akcja eposu dzieje się na 900 lat przed opisywanymi
obecnie przeze mnie wydarzeniami, jednak chronologii poświęcony
jest następny już punkt artykułu.
8. Chronologia wydarzeń
Powyższa historia jest mocno skróconym opisem wydarzeń. Dla
dopełnienia całości należałoby przedstawić dokładniej
ówczesną sytuację polityczną Sumeru, sprecyzować przebieg
sporów pomiędzy bogami, jak i opisać rolę Abrahama i Lota w
tej wojnie. Wszystko to jednak nie dotyka bezpośrednio tematu
niniejszego opracowania. Być może poświęcę tym sprawom
dodatkowy artykuł, do sprawy Sodomy i Gomory powrócimy jeszcze
przy okazji omawiania geologicznych dowodów potwierdzających
tezy o wojnach atomowych w świecie starożytnym. Na koniec
wpadałoby powiedzieć jeszcze parę słów o chronologii
wydarzeń. Mitologia Sumeru wyraźnie łączy wydarzenia w
Palestynie i na Synaju z kresem ich cywilizacji, spowodowanym
"złym wiatrem", "wielką burzą zesłaną przez
Anu", "burzą stworzoną w blasku błyskawic",
która "na zachodzie się zrodziła". Synaj, zwany
przez Sumerów Równiną Bez Litości jest wyraźnie powoływany,
jako mający związek z upadkiem ich cywilizacji: "spośród
gór to spadło na kraj, z Równiny Bez Litości przybyło".
Kres Sumeru to czasy około 2000 roku p.n.e. Sitchin i Alford na
podstawie szczegółowej analizy mitów, nie tylko sumeryjskich,
ale również egipskich i hetyckich [Marduk był egipskim Re, a
przez pewien czas ukrywał się w Anatolii, o czym świadczą
sfinksy na modłę egipską znalezione w miastach Hetytów], jak
i Biblii [epoka Abrahama] ustalili wyraźną datę ataku
nuklearnego na Sodomę i Gomorę - 2024 rok p.n.e.
|